Według stanu na 6 lutego br. mObywatela na swoich komórkach zainstalowało 42,3 tys. użytkowników. To więcej niż wstępnie przewidywało Ministerstwo Cyfryzacji. – Zakładaliśmy, że w I kwartale 2018 r. osiągniemy 10 tys. aktywacji aplikacji – przyznaje resort. Być może te zaniżone oczekiwania ministerstwa biorą się nie tylko stąd, że jest to względnie nowe narzędzie, o którym wiele osób nie słyszało, ale również dlatego, że aplikację aktywować mogą tylko osoby posiadające Profil Zaufany.

Nie jest to jednak największy problem mObywatela. Na razie bowiem rządowa aplikacja ma niewiele do zaoferowania. Jedyną dostępną usługą jest mTożsamość. Pozwala wyświetlić na ekranie smartfona nasze zdjęcie wraz z danymi, które widnieją na tradycyjnym dowodzie osobistym (m.in. numer dowodu, PESEL, termin ważności). Dane te można przekazać drugiej osobie (pod warunkiem że ma smartfon z tym samym systemem operacyjnym) za pomocą wygenerowanego QR kodu.

Sprawdziliśmy, czy za pomocą rządowej aplikacji możliwe jest załatwienie sprawy w urzędzie. Okazuje się, że są miejsca, w których mObywatel jest honorowany jako alternatywa dla tradycyjnego dowodu osobistego. – W Biurze Obsługi Interesantów był jeden przypadek okazania mDokumentu. Interesant chciał się zameldować. Pracownicy zajmujący się zameldowaniami mają dostęp do rejestru PESEL i Rejestru Dowodów Osobistych, w których mogą potwierdzić wszystkie dane osobowe łącznie ze zdjęciem. W związku z tym sprawa została załatwiona – potwierdza Dariusz Sadowski z Centrum Informacji Miasta w Szczecinie. Z kolei w Katowicach słyszymy, że co prawda nikt jeszcze nie potwierdzał swojej tożsamości przy użyciu mObywatela, ale jak już do tego dojdzie, z kwitkiem nie odejdzie. – Będziemy honorować ten sposób potwierdzenia tożsamości – zapewnia Dariusz Czapla z urzędu miasta. To samo słyszymy w Gorzowie Wielkopolskim i Toruniu.

Problem w tym, że urzędnicy popełniają błąd. W regulaminie mObywatela (który trzeba zaakceptować przy instalacji aplikacji) jest wyraźnie napisane: „nie jest możliwe posługiwanie się aplikacją w stosunkach z administracją publiczną (np. przy kontroli drogowej czy wizycie w urzędzie) ani wtedy, gdy z przepisów prawa (ustawy, rozporządzenia itp.) wynika obowiązek okazania dowodu osobistego. Aplikacja nie uprawnia również do przekraczania granicy”.

Część samorządów wciąż wymaga tradycyjnej formy legitymowania się. – Ustawa, która umożliwiałaby cyfrową weryfikację tożsamości za pośrednictwem aplikacji mObywatel, nie jest jeszcze gotowa. Ministerstwo Cyfryzacji zakłada, że jej proces legislacyjny zakończy się pod koniec II kwartału 2018 r. – tłumaczy Marta Stachowiak, rzeczniczka prezydenta Bydgoszczy.

Na razie więc obowiązuje ustawa z 6 sierpnia 2010 r. o dowodach osobistych, która wyraźnie stwierdza, że „dowód osobisty jest dokumentem stwierdzającym tożsamość i obywatelstwo polskie osoby”.

Rodzi się więc pytanie, do czego w takim razie służy mObywatel, skoro nie można z niego korzystać w kontaktach z urzędami czy w trakcie kontroli drogowej? Resort cyfryzacji odpowiada, że obecnie program umożliwia wymianę i weryfikację tożsamości między obywatelami, np. przy zawieraniu umów cywilnoprawnych (np. podczas wynajmu nieruchomości, kolizji drogowych). – Możliwe jest też okazanie danych na ekranie telefonu w sklepach i punktach usługowych, które honorują ten sposób okazywania tożsamości – dodają urzędnicy z MC.

Resort zapewnia, że aplikacja będzie rozwijana. Z czasem pojawią się mKartaDużejRodziny, mKartaMiejska i mLegitymacjaStudencka. Po drodze uchwalone mają być przepisy umożliwiające korzystanie z „dowodu przez komórkę” w kontaktach z administracją publiczną. Do końca 2017 r. na aplikację mObywatel i system mTożsamość rząd przeznaczył ponad milion złotych.