Autorami badań są dr Lawrence Kutner i dr Cheryl Olson, wykładowcy Harvard Medical School, oraz szefowie Center for Mental Health and Media. Premiera ich książki "Grand Theft Childhood: The Surprising Truth about Violent Video Games and What Parents Can Do" (ang. Dzieciństwo pod znakiem Grand Theft: Zaskakująca prawda o grach wideo oraz o tym, co mogą zrobić rodzice) zbiegła się ze sklepowym debiutem kolejnej, czwartej już części gry z serii "Grand Theft Auto".

W tydzień wydawcy "GTA IV" udało się sprzedać aż 6 milionów kopii gry, która spotkała się z bardzo ostrą krytyką z powodu zamieszczonych w niej elementów agresji i przemocy. Wiele osób jest zdania, że tego rodzaju tytuły mogą mieć negatywny wpływ na rozwój psychiki dzieci. Jednak w opinii harwardzkich psychologów zależność między grami a przemocą wcale nie jest taka prosta i oczywista, jak zwykło się uważać.

Dowiodły tego blisko dwuletnie badania przeprowadzone na prośbę amerykańskiego Departamentu Sprawiedliwości. Wzięło w nich udział ponad 1,2 tys. dzieci oraz 500 rodziców. Zamiast koncentrować się na laboratoryjnych badaniach mających - zdaniem autorów książki - mały związek z życiem, psycholodzy postanowili po prostu porozmawiać ze swoimi podopiecznymi.

"Może to zabrzmi śmiesznie, ale chyba nigdy nikt czegoś podobnego nie zrobił" - mówi dr Kutner w wywiadzie dla Agencji Reutera. Jak wyjaśnia badacz, większość tego rodzaju ekspertyz bazuje na pomiarze wzrostu agresji dzieci bezpośrednio po grze (np. po 15-minutowej sesji zabawy na komputerze prosi się ochotnika o ogłuszenie klaksonem kolegi, a następnie sprawdza się, jak chętnie gracze męczą swych znajomych).

Przeprowadzone wywiady wykazały jednak, że grające na komputerze dzieci wcale nie były bardziej skłonne do wchodzenia na drogę zła. Wbrew powszechnemu mniemaniu nastolatki zdawały sobie sprawę, że świat gier jest czymś na niby i potrafiły go oddzielić od świata rzeczywistego. Większy wpływ okazały się mieć na nie złe wiadomości prezentowane w telewizji, bo tu dzieci wiedziały, że informacje dotyczą realnych zdarzeń.

Trzeba jednak zauważyć, że badania ujawniły związek między grami dla dorosłych (przeznaczonymi dla osób powyżej 17. roku życia) a skłonnością do agresywnych zachowań - połowa przepytanych chłopców zaliczyło bójkę w ciągu 12 miesięcy od eksperymentu. Autorzy badania podkreślają jednak, że ich ankiety wykazały jedynie korelację, a więc współwystępowanie dwóch faktów, a nie związek przyczynowo-skutkowy.

"Tu potrzebne są dokładniejsze badania, bo możliwe, że agresywne dzieci chętniej sięgają po pełne przemocy gry, a nie że gry czynią je bardziej agresywnymi" - dodają naukowcy. "Mimo wszystko mniejszość dzieci gra w drastyczne gry, a większość z nich wdaje się od czas do czasu w bójki" - wyjaśnia Kutner i zwraca uwagę, że mimo wielu eksperymentów nadal brakuje jednoznacznego potwierdzenia złego lub dobrego wpływu gier komputerowych na zachowanie dzieci.

p

Kaczan: Wnioski Amerykanów nie są dla mnie zaskoczeniem

Małgorzata Minta: Czy wnioski zaprezentowane przez harwardzkich badaczy są dla pana zaskoczeniem?
Radosław Kaczan: Szczerze mówiąc, wyniki badań amerykańskich psychologów niezbyt mnie dziwią. Muszę przyznać, że sam nigdy nie byłem szczególnie przekonany do pomysłu, że gry wywołują w dzieciach agresję, że zachodzi tutaj jakaś wyraźna zależność przyczynowo-skutkowa. W badaniach na ten temat mówi się co najwyżej o korelacji. W dyskusji publicznej na temat gier komputerowych nie zwraca się na to uwagi, bo to rodziłoby kolejne pytania – czy agresja dziecka jest przyczyną jego zamiłowania do gier, czy też to gry wywołują w dzieciach agresję. A na takie pytania nie znamy jeszcze odpowiedzi. Warto się jednak zastanowić, gdzie w tym wszystkim są rodzice. Przecież taki cztero- czy pięciolatek nie weźmie sam gry, nie skopiuje jej od kolegi. Ktoś kiedyś musiał mu ten komputer włączyć i zostawić dziecko przed ekranem. Ważne jest, jak rodzice pokazują dzieciom, czym są gry, rozmawiają o nich i jak uczestniczą w tej aktywności dzieci.

Co powinno nas zaniepokoić w zachowaniu dziecka grającego na komputerze?
Rodzice powinni zwrócić uwagę, jak dużo czasu dziecko poświęca tej rozrywce i jak jest ona dla dziecka ważna. Jeśli np. dziecko zacznie przedkładać gry komputerowe nad kontakt z dorosłymi, zacznie zdecydowanie mniej wychodzić na dwór lub przestanie bawić się z rówieśnikami, spędzając więcej czasu przy komputerze, to powinno nas to zaniepokoić.

Co wtedy powinni zrobić rodzice?
Oczywiście rodzice nie mogą wpadać od razu w panikę, bo to nie doprowadzi do niczego dobrego. Sytuacji nie rozwiąże wyciągnięcie wtyczki, zabranie komputera czy pozbawienie dziecka ulubionej gry. Gdy zobaczymy, że nasze dziecko zbytnio zatraca się w grach, powinniśmy się tej sytuacji dokładnie przyjrzeć. Porozmawiać z dzieckiem, sprawdzić, czy to nagłe zainteresowanie nie ma jakichś głębszych przyczyn.

*Radosław Kaczan jest psychologiem, pracownikiem naukowym Szkoły Wyższej Psychologii Społecznej w Warszawie