Proces blokowania użytkowników z Wielkiej Brytanii rozpoczął się w poniedziałek w nocy. Internetowy gigant przyznaje, iż świetnie zdaje sobie sprawę z tego, że takie posunięcie wywoła "wielkie rozczarowanie" użytkowników YouTube'a. Właściciel portalu tłumaczy się jednak, że został zmuszony do takiej decyzji przez PRS for Music (brytyjski urząd zajmujący się ochroną praw autorskich), który domagał się, by Google odprowadzał opłaty od każdej emisji danego teledysku na YouTube.

"Nasza poprzednia licencja z PRS for Music wygasła, a jak do tej pory nie byliśmy w stanie uzgodnić takich warunków jej odnowienia, by były one dla nas opłacalne ekonomicznie" - wyjaśnia Google w oficjalnym oświadczeniu. Dopóki rozwiązanie patowej sytuacji nie zostanie znalezione, Google "będzie blokował klipy muzyczne premium w Wielkiej Brytanii", które są obiektem dyskusji.

"Google powiedział nam, że decyduje się na taki krok, ponieważ chce płacić znacznie mniej pieniędzy autorom, kompozytorom i wykonawcom mimo wielkiego wzrostu popularności YouTube'a" - odbija piłeczkę PRS for Music. Żadna ze stron sporu nie chce zdradzić, o jakich kwotach mowa.

W grudniu 2008 r. ze stron YouTube zniknęły teledyski wykonawców należących do wytwórni Warner, która uznała, iż dostaje zbyt mało pieniędzy od Google'a za użyczenie klipów.

Google nie powiedział, jak długo potrwa blokada i jak szybko będzie wdrażana w życie.