Team ogrodniczych robocików zbudowali studenci Massachusetts Institute of Technology. Podobnie jak słynny odkurzacz Romba, wynalazki z MIT potrafią zgrabnie lawirować między grządkami pomidorów, wymijając rosnące przy tyczkach krzaki.

Dzięki umieszczonym w ziemi i połączonym drogą radiową z robotami czujnikom wilgoci, maszyna wiedziała, gdy ziemia stanie się zbyt sucha i wówczas podjeżdżała, by podlać roślinę. W trosce o wysokie zbiory roboty same zapylały kwiaty pomidorów, zamiast zdawać się tu na pszczoły czy inne owady. Po kilku tygodniach dzięki specjalnym sensorom zauważyły dojrzałe, wiszące na gałązkach czerwone pomidory i zebrały je do koszyka za pomocą chwytnych ramion.

Jak podają studenci, koszt jednego takiego robota to ok. 3 tys. dol. I choć ogródkowe automaty są znacznie droższe od sekatora, taczki czy kosiarki, nie wykluczone, że w przyszłości pojawią się na przydomowych grządkach.