Nowa konsola jest mniejsza i lżejsza niż pierwsza wersja Xboxa. Do tego wykonano ją z czarnego, błyszczącego plastiku, co sprawia, że znacznie lepiej wygląda pod telewizorem. Na tych zmianach Microsoft nie poprzestał. Do dyspozycji mamy dużo większy dysk - aż 250 gigabajtów. Do tego pięć portów USB, wyjście optyczne i HDMI.

Koncern z Redmond rozwiązał też dwie największe wady X360 - głośność i temperaturę pracy. Udało się to dzięki przeprojektowaniu zasilacza i układu graficznego. Zamiast chipa wykonanego w 60nm, teraz sercem nowej konsoli jest układ 45nm, który mniej się grzeje i potrzebuje mniej energii. Dlatego konsola pracuje cicho i nie grzeje się tak jak poprzedniczka.

Odpadł też problem z podłączeniem gadżetu do internetu. Poprzednio, trzeba było dokupić specjalne urządzenie (koszt około 300 złotych), które zapewniało bezprzewodowy dostęp do sieci. Obecnie Xbox360 już wbudowany moduł WiFi, działający w technologii N. Szyfruje on dane nie tylko zabezpieczeniami WEP, ale da się już ustawić kodowanie WPA-2, które jest znacznie bezpieczniejsze.

Konsola oferuje też odpowiednio pojemny dysk twardy - 250GB wystarczy każdemu na gry, filmy, muzykę i zdjęcia. Ma też port, przez który podłączymy jesienny wynalazek Microsoftu - Kinect, czyli system, który pozwala używać ruchów ciała do sterowania grą. Ci, którzy mają już poprzednią wersję konsoli nie muszą się bać, że stracą profil gracza. Wystarczy dokupić specjalny zestaw do transferu danych i w ciągu kilku minut da się przenieść nasze osiągnięcia.

Nie zmieniono za to wyglądu i funkcji pada. Leży on tak samo świetnie w dłoni jak poprzednie, białe wersje. Szkoda tylko, że nie zmieniło się serce konsoli - układ graficzny. Bo, mimo zmian prądożerności, Microsoft nie zdecydował się na włożenie mocniejszej jednostki. Przydałby się też odtwarzacz BluRay. 

Czy nowy Xbox to dobry zakup? Tak, za 1099 złotych dostajemy konsolę z dużą biblioteką gier, która jeszcze pozostanie na rynku przez kilka lat. Czy jednak warto wymienić stary model na nowy? To zależy, czego oczekujemy - bo większy dysk twardy, darmowy dostęp do bezprzewodowej sieci czy wreszcie rozwiązanie problemu przegrzewającej się konsoli, może być warte wysupłania dość pokaźnej kwoty.