Microsoft mocno się zmienił. To już nie ta sama firma, która nie słuchała klientów, nie udostępniała testów produktów, a jej programy były niezwykle skomplikowane. Od premiery Windows 7 korporacja pokazała ludzkie oblicze. A teraz udowodniła, że potrafi zrobić coś niezwykle innowacyjnego, a jednocześnie przyjaznego w obsłudze.

"Do tej pory komórki skupiały się na urządzeniu. Teraz nadchodzi czas, by to klient decydował o tym, co potrafi urządzenie" - mówił na oficjalnej premierze telefonu szef polskiego wydziału Microsoftu, Jacek Murawski. "Menu składa się z żywych kafelków, które możemy układać tak jak chcemy, w ten sposób szybciej dostrzegamy to, co ważne" - dodawał.

Menu telefonu jest bowiem niezwykle proste - do głównego ekranu możemy przyczepić dowolny element, który znajdziemy w sieci, czy też jest w menu telefonu. Linki do zdjęć, filmów, czy stron internetowych, gry, czy pliki tekstowe stają się w ten sposób łatwo i prosto dostępne. W jednym miejscu jest też baza kontaktów - numer telefonu połączony jest z kontem Facebooka,komunikatorem Messenger, mailami, czy SMS-ami.

Przewijanie menu jest proste - przesuwamy w górę, a jego długość jest ograniczona tylko naszą fantazją. To najprostsze rozwiązanie, jakie do tej pory widziałem w telefonach i bije nawet prostą obsługę iPhone'a o kilka lat świetlnych.



Nie samym jednak systemem operacyjnym człowiek żyje. W nowoczesnym smartfonie liczą się także aplikacje. Microsoft nie chce popełnić błędu Androida i pozwolić każdemu wrzucać do "Windows Marketplace", co tylko się chce. Jednocześnie nie będzie też tak ścisłej kontroli, jaką stosuje Apple. Kto może pisać programy? Każdy. "Do tej pory pobrano już 500 tysięcy narzędzi do tworzenia programów" - tłumaczy dziennikowi.pl Jacek Murawski. "Programy będą przez trzy dni testowane, czy nie zawierają wirusów, albo nie służą do wykradzenia danych" - dodaje. Płatności? Albo kartą kredytową, albo koszt aplikacji będzie doliczany do rachunku telefonicznego.

Nie będzie też sytuacji, gdy aplikacje nie działały na niektórych telefonach. "Przekazaliśmy producentom minimalne wymagania, które muszą spełniać telefony, by mógł na nich działać Windows Phone 7" - tłumaczy dziennikowi.pl Piotr Pągowski, dyrektor działu Consumer & Online w Microsoft. "Nie wolno też stosować specjalnych nakładek, które zmieniają układ menu" - dodaje. Dzięki temu, nie ważne z jakiej stajni telefon wybierzemy, możemy być pewni, że wszystko działa bez problemu.

W Polsce, na razie, komórki z Windows Phone 7, sprzedawać będą HTC, LG i Samsung. Wszystkie wyglądają podobnie - duży ekran, o przekątnej 3,8 - cala, do tego dotykowy ekran i wyjście słuchawkowe. Wszystkie modele mają też moduł GPS. Skoro nie mogą się bardzo różnić oprogramowaniem i możliwościami technicznymi, to twórcy postawili na dodatki.

"HTC Mozart to telefon, którego obudowa jest wycinana z bloku aluminium" - tłumaczy Paweł Orliński z HTC. "Dzięki korzyściom, które Microsoft oferuje klientom korzystającym z mobilnych technologii, firma ustanawia nowy standard usług na rynku." dodał Peter Chou, CEO HTC Corporation.

Wszystkie modele mają też system dźwiękowy Dolby. Z kolei LG stawia na aplikacje - "LG Swift potrafi wysyłać filmy i muzykę bezprzewodowo na komputer, czy telewizor" - wyjaśnia Grzegorz Kania z LG.

Ciekawe rozwiązania zastosował także Samsung. Omnia7 wykorzystuje rewelacyjny ekran Super Amoled, do tego, jako jedyny z puli smartfonów udostępnia rozmowy wysokiej rozdzielczości.

Problemy jakie stoją przed nowym systemem? Na razie brakuje polskich znaków diakrytycznych. Do tego ciężko przyzwyczaić się do jednej rzecz y - konstrukcji telefonów. Klawisz odrzucenia połączenia stał się bowiem wyszukiwarką, a przycisk, którym odbieraliśmy połączenia służy do... odrzucania rozmów. Mimo jednak tych problemów Windows Phone 7 ma wszelkie zadatki, by stać się prawdziwym pogromcą iPhone'a. Teraz trzeba czekać tylko na aplikacje, które pokażą potęgę systemu.