Trzy tygodnie temu we Francji weszło w życie restrykcyjne antypirackie prawo. W myśl nowych zapisów piratom wysyła się trzy ostrzeżenia o łamaniu przez nich prawa a następnie (w razie braku skuteczności ostrzeżeń) odcina się ich od Internetu, umieszczając ich samych „na zawsze” w bazie danych, i wytacza proces.

Trzy tygodnie po rozesłaniu pierwszych maili do piratów, w myśl ustawy, francuskie władze milczą na temat efektów działania nowego prawa. Ale do tajnych danych dokopała się redakcja Billboardu. Okazuje się, że do specjalnej komisji,  która walczy z piractwem dziennie napływa… 25 000 donosów o naruszeniu praw autorskich.

Ile osób już trafiło na czarną listę? Nie wiadomo.