W ciągu ostatnich pięciu lat rynek reklamy internetowej wzrósł prawie pięciokrotnie i w 2010 r. osiągnął wartość 997 mln zł – wynika z analiz firmy doradczej Deloitte. Sporo, bo w tym czasie wartość wszystkich wydatków reklamowych w Polsce wzrosła jedynie o 25 proc. W ten sposób sieć stała się trzecim nośnikiem. Obecnie na pierwszym miejscu jest telewizja – 3 mld 813 mln zł, drugie zajmuje prasa – miliard 292 mln zł, czwarte miejsce outdoor – 638 mln zł, następnie radio – 495 mln i kino – 98 mln.

Telewizja ciągle konsumuje więc ponad 50 proc. wydatków na reklamę w Polsce. Choć internet ma w tym torcie 15 proc. udziału, to jednak jest medium, którego przyrosty są największe. Według prognoz specjalistów w najbliższych latach rynek reklamy internetowej będzie rozwijał się w tempie 20 proc. rocznie.

Zdaniem Jakuba Benke, prezesa domu mediowego Starcom, tradycyjny podział między mediami ulega zatarciu. Telewizja i pozostałe media mają obecnie swoje wydania internetowe, dzięki którym sprzedają swoje treści. Oznacza to przesunięcie przychodów reklamowych i płatnych treści w stronę internetu, ale jednocześnie nie powoduje zagrożenia dla telewizji czy radia.

Podobnego zdania jest Jan Jaworowski, wiceprezes Infor Biznes odpowiedzialny za internet.

– Dzięki platformom cyfrowym będziemy na tabletach oglądać telewizję, serfować po internecie i czytać internetowe wydania gazet – mówi.

Na razie jednak telewizja jest w Polsce medium dominującym. Polacy spędzają przed ekranem 3 godziny i 42 minuty dziennie. To o 7 minut (czyli 3,3 proc.) więcej niż rok wcześniej i o 16 minut więcej niż dwa lata temu (czyli kolejne 4,4 proc). Ci, którzy mają dostęp do sieci, spędzali w niej 2 godziny i 20 minut dziennie. Rok wcześniej tylko 1 godzinę i 40 minut (wzrost o 40 proc.), a dwa lata wcześniej 1 godzinę i 33 minuty (7,5 proc).


– Telewizja to nasza główna rozrywka, mniej niż mieszkańcy innych krajów rozwiniętych chodzimy do kina, teatru czy restauracji – mówi Maciej Klimek z Deloitte, współautor badania.

– Poza tym w naszych domach często telewizor gra non stop i towarzyszy różnym czynnościom, w tym serfowaniu w sieci – dodaje.

W Polsce internet ma więc do nadrobienia 1 godz. i 22 minuty. To co prawda za duży dystans, by nadrobić go w ciągu jednego roku, ale w ciągu najbliższych lat będzie się drastycznie skracał.

Widać to na przykładzie krajów wysoko rozwiniętych, w których różnice w czasie spędzanym przed telewizorem i w sieci są minimalne. W Kanadzie odbiorcy 2 godziny poświęcają telewizji, a 1 godzinę i 40 minut internetowi, w Niemczech odpowiednio 1 godz. 52 min i 1 godz. 44 min, w Wielkiej Brytanii – 2 godz.12 min i 2 godz. 3 min. Japonii – 1 godz. 43 min i 1 godz. 40 min oraz w USA – 2 godz. i 1 godz. 53 min.

We Francji internet już telewizję przegonił. Przeciętny mieszkaniec tego kraju na serfowaniu w sieci spędza 1 godz. 43 min, a przed telewizorem 1 godz. 32 min.

Zwycięstwo internetu jest więc przesądzone, szczególnie że przenoszą się do niego telewizje.

– To tylko kwestia czasu – mówi Artur Rumianek, dyrektor ds. nowych mediów Wydawnictwa Przekrój. Wśród barier, które mogą opóźnić ten proces, wymienia on wprowadzenie opłat za treści, z których obecnie inernet korzysta bezpłatnie.