Pierwsze, co rzuca się w oczy po wyjęciu E220V z pudełka to design. Supercienki ekran, aluminiowa nóżka i podstawka robią wrażenie. Od razu widać, że to sprzęt, który będzie zwracał uwagę. Proporcje podstawy są tak wyliczone, że 21"5 ekran wydaje się odpowiedniej wielkości. To, że monitor jest tak cienki - 7,2 mm. - zawdzięczamy matrycy z podświetleniem krawędziowym. Teoretyczny poziom kontrastu to 10,000,000:1, jasność to 250 cd/m2, a czas odświeżania matrycy wynosi 2 ms. Rozdzielczość? Standardowe FullHD 1920x1080

Wejścia możemy znaleźć z tylnej strony podstawki. Do dyspozycji mamy HDMI, D-SUB i DVI, co oznacza, że ci, którzy chcą zbudować na tych ekranach system Eyefinity, będą musieli kupić specjalną przejściówkę z DisplayPort na inne wejście. 

Przycisków nie widać - są dotykowe, umieszczone na górnej krawędzi podstawki. Są na tyle  że włączenie urządzenia, czy zmiany ustawień są łatwe. Do tego przycisk zasilania jest podświetlany - na biało, gdy do monitora dociera sygnał i na czerwono, gdy jest w stanie uśpienia. Niestety, ze względu na design, możemy zapomnieć o pivocie. Nic jednak dziwnego, to nie jest monitor biurowy.

Ciekawe jest oprogramowanie dołączone do monitora. Dzięki niemu rozwiązuje się problem powiększania małych zdjęć. Oprogramowanie potrafi uzupełnić szczegóły powiększonych fotografii, by nie raziły nas piksele.

DO dyspozycji mamy kilka wersji obrazu - m.in film, sport i gra. Co ciekawe, od razu widzimy, jak zmieni się obraz. Po wybraniu nowego trybu, pół ekranu zostaje "po staremu", a zmiany widać na drugiej połowie. Jeśli nam to odpowiada, to jedno wciśnięcie przycisku i ekran działa w nowym trybie. Dla tych, któzy nie wierzą inżynierom LG pozostaje możliwość własnej konfiguracji parametrów.

Matryca, to oczywiście typowa TN-ka. Należy ona jednak do tych TN z górnej półki. Kolory są odwzorowane wiernie, nie ma co mówić o jakimkolwiek smużeniu. Można się tylko trochę przyczepić do czerni, która jest odrobinę zbyt jasna. To jednak nie jest monitor dla grafików, a sprzęt domowy, który ma łądnie wyglądać i nadawać się do codziennej rozrywki.

Jak za każdy designerski sprzęt, za ten ekran trzeba zapłacić więcej. Najtańsze E2290 kosztują około 1100 złotych, są więc w cenie większych ekranów, oferujących możliwość wejścia do trójwymiarowego świata. LG mogłoby też dołożyć dwa cale więcej do przekątnej, i zaoferować 24" wersję. Warto też wiedzieć o gwarancji - mamy 30 dni na przetestowanie sprzętu. Jeśli znajdziemy choćby jeden martwy pixel, to LG wymieni nam sprzęt na nowy.

Podsumowując - jeśli nie kierujemy się ceną, a wyglądem, to monitor LG jest w tej chwili jedną z najlepszych ofert na rynku. Designerski wygląd i dobre parametry sprawiają, że warto dać mu szansę.