"W Polsce telewizory 3D to zaledwie 1 proc. sprzedanych odbiorników. To wina niedoskonałości pierwszej generacji sprzętu, a także braku treści" - tłumaczy dziennikowi.pl Piotr Mirosław z LG. Koreański koncern zmienił więc podejście. Zamiast ciężkich, drogich migawkowych okularów od których boli głowa, teraz dostaniemy leciutkie, 16 gramowe pasywne okulary. Są one też dużo tańsze - kosztują zaledwie kilkanaście, a nie kilkaset złotych.

Do tego telewizory serii Cinema 3D kończą z problemami odświeżania ekranu. W starej generacji na jedno oko przypadało 59 Hz. Teraz, dzięki usprawnieniu ekranu i nowym filtrom polaryzacyjnym, dostaniemy pełne 120 i więcej Hz. To sprawi, że obraz będzie bardziej płynny. Nowe telewizory mają też regulowaną głębokość efektów 3D i ich siłę, to sprawi, że każdy może trójwymiarowe efekty oglądać tak, jak lubi. 

LG rozwiązało też największy problem - braku treści. Każdy model z linii Cinema3D potrafi zamienić obraz 2D na 3D. Nieważne, czy oglądamy filmy odbierając sygnał anteną naziemną, satelitarną, czy też gramy na konsoli. Teraz już nic nie stoi na przeszkodzie, by cieszyć się trójwymiarowym meczem, czy filmem. Trzeba jednak od razu zastrzec, że efekty nie będą tak doskonałe jak na prawdziwym, kręconym trójwymiarowo filmie.

Ta technologia, jak zapewnia Piotr Mirosław sprawi, że zgodnie z prognozami analityków, telewizory 3D w ciągu kilku najbliższych lat wyprą z naszych domów stare ekrany.  Technologia może się przyjąć, bo jest atrakcyjna cenowo. Za 42" ekran trzeba zapłacić 4 tysiące złotych. To porównywalna cena, co za telewizory 3D starej generacji, a jakość obrazu i oferowane usługi są o wiele lepszej jakości.