"Dziś trudno jest trzymać wszystkie dane na kilku urządzeniach na raz i co chwila je synchronizować z komputerem" - mówi na konferencji w San Francisco, szef Apple, Steve Jobs. Dlatego zaprezentował nową usługę. Gdy tylko ściągniemy nową piosenkę, czy aplikację, albo zmienimy swe dane, to zmiany automatycznie zostaną wgrane na wszystkie nasze urządzenia spod znaku jabłka. Oczywiście, o ile są podłączone do sieci. 

Jak to działa? Na iTunes, czy przez iBookstore kupujemy piosenkę, albo książkę. Do tej pory ten plik trafiał tylko na jedno urządzenie. Potem trzeba było podłączyć do komputera, zgrać do biblioteki i dopiero potem podłączyć resztę gadżetów i je zsynchronizować. Teraz, z serwisu "iCloud" nasze zakupy od razu znajdują się w bibliotece. 

Do tego cała zawartość naszego urządzenia, jest, za każdym razem, gdy podłączymy je do komputera, przesyłana na serwery Apple'a. Gdy zmienimy gadżet, możemy nasze informacje szybko na nie wgrać.

Problem pojawia się jednak, jeśli nasze urządzenie ma wgrane piosenki, które nie są kupione przez iTunes. Wtedy, jeśli właściciel gadżetu nie mieszka w Stanach to korzystanie z iCloud nie będzie możliwe. Obywatele USA, za "jedyne" 25 dolarów rocznego abonamentu. zastępuje naszą piosenkę tym samym utworem ze sklepu Apple'a. Utwór będzie w formacie AAC i, co ważniejsze, nie będzie miał żadnych blokad DRM.  iCloud zacznie działać jesienią, gdy na świat wyjdzie piąta wersja mobilnego systemu operacyjnego Apple'a.