Szeroki zasięg sieci Plus, bijące rekordy oglądalności programy Polsatu, szybki internet LTE – ta wybuchowa mieszanka ma dokonać rewolucji na rynku telekomunikacyjnym, a właścicielowi koncernu przynieść rekordowe zyski. Jeśli się nie uda, dług 14 mld zł zaciągnięty przez Zygmunta Solorza-Żaka na przejęcie Plusa może być trudny do spłacenia.

Jak ma wyglądać ideał? Ławka w parku, iPad, jedno kliknięcie i na ekranie otwiera się któryś z ulubionych seriali Polsatu: „Szpilki na Giewoncie”, „Świat według Kiepskich” czy program „Interwencja”. Rachunek przychodzi później w abonamencie za komórkę w Plusie.

Co na to UOKiK?

Tak powinny wyglądać usługi, z jakich będzie można korzystać w wyniku przejęcia przez Zygmunta Solorza-Żaka, obecnego właściciela Cyfrowego Polsatu, sieci telefonii komórkowej Plus. O ile na transakcje zgodzi się UOKiK.

Na razie to jednak tylko pomysł, bo nikomu na świecie nie udało się tego wprowadzić na masową skalę.

Paweł Puchalski, szef analityków BZ WBK, podkreśla, że w wyniku transakcji rysuje się kilka synergii dla spółek z grupy Solorza-Żaka. Cyfrowy Polsat będzie mógł sprzedawać telewizję klientom Plusa i na odwrót – Plus zaoferuje usługi telekomunikacyjne klientom platformy. W grę wchodzą też oszczędności z utrzymywania wspólnej sieci sprzedaży.

Jeszcze takiego nie było

– Największą zagadką jest oczywiście synergia na linii Plus – telewizja Polsat. Nie wiadomo, czy klienci sieci komórkowej zechcą płacić za treści telewizyjne, a nawet jeśli, to w jakiej skali – przyznaje Paweł Puchalski.

Klienci Plusa od dawna mogą kupować utwory muzyczne w sklepie Muzodajnia.pl, a audiobooki lub gazety w Plusoczytelni.pl. Jednak wpływy z ich działalności to zaledwie promil z 7,7 mld zł przychodów Polkomtelu.


Eksperci przyznają, że trudno o przykład współdziałania mediów i telekomunikacji na dużą skalę. Może nim ewentualnie być węgierski Magyar Telekom, należący do Deutsche Telekom, ale tylko częściowo. Jego klienci mają do wyboru usługi pakietu T-Home: telefonię, a także telewizję dostarczaną kablem lub przez internet. Nie udało się jeszcze sprzedawać treści w powiązaniu z ofertą internetu mobilnego.

Sukces tego pomysłu w Plusie może mieć kolosalne znaczenie dla całego biznesu zgromadzonego pod parasolem grupy Polsat. By przejąć Plusa, Zygmunt Solorz-Żak wziął gigantyczny kredyt na prawie 14,3 mld zł, łamiąc swoją dotychczasową zasadę, by się nadmiernie nie zadłużać. Jeden z analityków powiedział nam, że „jest wylewarowany pod sufit”. Sugeruje, że przy pogorszeniu koniunktury lub słabej realizacji telekomunikacyjnej koncepcji może pojawić się problem. Z podobnego powodu, uważają niektórzy analitycy, swoje udziały w TVN wystawia na sprzedaż ITI. Analitycy szacują, że roczna obsługa długu będzie kosztować Solorza około 1 mld zł. Spekuluje się, że część tego obciążenia może zostać przerzucona na Plusa. Rozmowy w tej sprawie z bankami odbędą się w tym tygodniu.

Dług duży, ale niegroźny

Analitycy nie obawiają się jednak, by Solorz-Żak miał problemy z pogodzeniem spłaty długów z dalszymi inwestycjami w rozwój biznesu. – Przy obecnych wynikach finansowych Polkomtelu nie powinno być z tym problemu – mówi Waldemar Stachowiak, analityk Ipopemu Securities.

Przypomina, że Solorz zapowiadał, iż po przejęciu Polkomtelu będzie chciał ograniczyć koszty funkcjonowania sieci, co może być krokiem przed wejściem na giełdę. Analitycy spekulują, że właściciel Polsatu mógłby sprzedać na niej 25 proc. udziałów w Plusie i zmniejszyć swoje zadłużenie.