Wyniki finansowe portalu NK.pl, dawniej znanego jako Nasza-Klasa, nadal są bardzo dobre. Jego przychody w 2010 roku wyniosły 62,6 mln zł. Jednak wśród polskich internautów coraz silniejszą pozycję ma Facebook, z którego według danych branżowego serwisu Socialbackers korzysta blisko 6,5 mln Polaków. Z najnowszego badania Megapanel PBI/Gemius wynika, że potentatowi z Palo Alto brakuje jedynie pół miliona użytkowników, aby dogonić NK.pl pod względem liczby zarejestrowanych użytkowników. Jednocześnie Facebook jest bardziej atrakcyjny dla reklamodawców. – NK.pl jest trudnym partnerem. By tam się reklamować, trzeba dysponować budżetem powyżej 200 tysięcy złotych, a wszelkie zmiany w raz opublikowanych reklamach są bardzo trudne do wprowadzenia – mówi nam anonimowo jeden z pracowników dużego domu mediowego.

I to właśnie rosnąca popularność Facebooka wśród reklamodawców skłoniła NK.pl do ogłoszenia nowej oferty marketingowej. Począwszy od września, wykupując kampanię reklamową na stronach www.nk.pl, będzie można ją skierować do konkretnego targetu. Oprócz kryteriów płci, wieku, lokalizacji i wykształcenia wprowadzono bardziej szczegółowe profile odbiorców. I tak można wybierać wśród m.in.: rodziców, lekarzy, studentów, zainteresowanych motoryzacją oraz zainteresowanych zdrowiem i urodą. Najtańsi są studenci, a najdrożsi – lekarze. Nowa oferta reklamowa NK.pl obejmuje komunikator NKtalk i wersję mobilną serwisu.

– Wreszcie NK.pl dostrzegła zagrożenie ze strony konkurencji – ocenia Justyna Bandoła, PR Manager agencji VanguardPR. Potwierdza to także Wojtek Białecki, menedżer ze Star Digital, agencji zajmującej się planowaniem kampanii reklamowych w nowych mediach. – Z punktu widzenia reklamodawców ważne są grupy docelowe i precyzja dotarcia do nich. I NK.pl w końcu zaczyna myśleć, jak wyjść naprzeciw tym oczekiwaniom – mówi Białecki.

Niezmieniony pozostaje jednak podstawowy model sprzedaży reklam w NK.pl. W polskim serwisie (w przeciwieństwie do Facebooka) nie ma zestawu gotowych rozwiązań dla programistów umożliwiającego tworzenie na własną rękę aplikacji reklamowych i promocyjnych, czyli tzw. otwartego API. – Zamknięte API NK.pl uważa za swoją mocną stronę. Rozwój internetu wskazuje jednak, że sukces w społecznościach odnoszą portale nastawione na „user generated kontent”, czyli te, które pozwalają samym użytkownikom na tworzenie zawartości portalu – mówi Bandoła.

– Otwarte API Facebooka daje o wiele większe możliwości dla deweloperów, którzy są w stanie angażować użytkowników, a niedroga reklama daje możliwość promocji aplikacji i stron. I stać na nią również mniejsze, lokalne firmy – dodaje ekspert. I rzeczywiście, kiedy jeszcze w październiku 2010 roku na tym portalu działało niecałe 11 tysięcy polskich stron fanowskich, to dziś jest ich już blisko 33 tysiące.

NK.pl zapewnia, że również zależy jej na drobnych reklamodawcach. – Tworząc dział handlowy, w pierwszej kolejności byliśmy w stanie obsłużyć największych partnerów. Teraz rozwijamy produkt reklamowy tak, by NK.pl była atrakcyjna także dla niewielkich podmiotów – mówi Joanna Gajewska, specjalista ds. PR z NK.pl. Dodaje, że firmy mogą już bezpłatnie tworzyć wirtualną społeczność fanów produktu czy marki. Ale ani firmy, ani sami użytkownicy nie zapomną tak prędko, że prawdziwe fanpage stworzył Facebook.