Nie Steve Jobs, a nowy prezes koncernu pokazywał najnowsze dziecko nadgryzionego jabłka. Kto spodziewał się fajerwerków,mocno się rozczarował. Zamiast rewolucji mamy ewolucję. Poprawiono największe problemy 4, ale nie sprawiono, że telefon będzie się wyróżniał od konkurencji, która coraz mocniej depcze Apple po piętach.

O sprzęcie to w zasadzie wszystko, bo wczoraj, na konferencji Apple'a gwiazdą był software. Co nowego? Po pierwsze coś, co nazywa się Siri, czy asystent właściciela. Można programowi powiedzieć, by "zadzwonił do domu wyjściu z kina", a gdy tylko program sprawdzi, że zmieniliśmy lokalizację, od razu wykręci numer. JEst tylko jeden problem - program działa tylko po angielsku, więc o polskiej wersji możemy pomarzyć.

Co jeszcze? Przede wszystkim iCloud, czyli chmura, w której możemy przechowywać piosenki. Do tego, za niewielką opłatą (na razie tylko w Stanach), możemy w niej przechowywać także piosenki nie kupione w AppStore.

Apple po macoszemu potraktowało Polskę. Nie dość, że nie znajdziemy się wśród krajów, gdzie iPhone 4S wejdzie najszybciej, to nie dostaniemy go także w drugim rzucie. Pierwsze telefony pojawią się więc u nas pod koniec roku.

Koncern odświeżył także linię iPodów i ściął ich ceny. Podstawowa wersja Toucha kosztować będzie 899 PLNza 8GB model, 1299 PLNza  32GB i 1699 PL. Z kolei iPod Nano kosztować będzie 599 PLN za 8GB  i 699 PLN za 16GB model