Tylko w ubiegłym roku satelity kupiło 500 tys. osób. Cyfrowa telewizja naziemna będzie tylko takim minimum programowym, więc bez uzupełnienia satelitą czy telewizją kablową na pewno nie zaspokoi potrzeb telewidzów – ocenia Janusz Sulisz, ekspert z magazynu "SAT Kurier".

Prawdziwym złotym wiekiem dla telewizji satelitarnej był przełom lat 80. i 90. Wówczas anteny dawały dostęp do kilkuset kanałów telewizyjnych z całego świata i jednocześnie były na tyle tanie, że stały się powszechnie dostępne. Zastój na rynku pojawił się w momencie, gdy wtargnęły na niego sieci kablowe i platformy telewizyjne, a do tego doszły zapowiedzi rychłego przejścia z naziemnego nadawania analogowego na cyfrowe. Paradoksalnie dzisiaj to właśnie to przejście na cyfrowe nadawanie telewizji naziemnej odpowiada za większy popyt na talerze. Nie ma pewności, że po wyłączeniu nadawania analogowego na telewizyjnej mapie Polski nie pojawią się białe plamy. I właśnie na prowincji jest coraz więcej klientów dla telewizji satelitarnej – przyznaje Marcin Ornass-Kubacki, prezes zarządu telewizji satelitarnej Astra na teren Europy Środkowo-Wschodniej.

Podobny trend widać w danych dla całej Europy. Podczas gdy jeszcze w 2007 roku dostęp do telewizji satelitarnej miało 68 proc. mieszkańców Starego Kontynentu, a do telewizji kablowych – 71 proc., to obecnie w tym pierwszym przypadku jest to 84 proc., a w drugim – 69 proc. A więc tendencje się odwróciły.

Obecnie polski rynek satelitarny rośnie najszybciej w Europie, obok Wielkiej Brytanii, Niemiec i Ukrainy. W ciągu czterech lat liczba gospodarstw domowych oglądających telewizję z satelity wzrosła z 2,9 mln do 5,67 mln, czyli niemal dwukrotnie – wylicza Ornass-Kubacki.

Za część wzrostu odpowiadają platformy cyfrowe, ale rośnie też sprzedaż tradycyjnych zestawów satelitarnych. Wytłumaczenie jest proste. Wielu klientów po prostu przyciąga opcja: kupujesz zestaw, raz płacisz, a potem możesz już oglądać za darmo bez comiesięcznych rachunków. Do tego nadal jest sporo obszarów, choćby na Podhalu, gdzie już są problemy z zasięgiem telewizji naziemnej, i wszystko jedno, czy jest ona analogowa, czy cyfrowa – tłumaczy Sulisz. A tam, gdzie jest problem, rozwiązać można go jedynie talerzem.