Teoretycznie Renew SleepClock wygląda jak zwyczajny dock iPada, czy iPhone'a - jednak swoje pazury pokazuje podczas naszego snu. Dzięki specjalnym czujnikom bada rytm oddechu, jak też nasze poruszanie się podczas snu. W specjalnej aplikacji ustawiamy przedział czasowy, w którym mamy się obudzić - gadżet wybierze, w którym momencie tego interwału mamy najlżejszy sen i wtedy włącza alarm.

To działa... po kilku dniach używania systemu jesteśmy bardziej wyspani i rano, o ile to możliwe wstajemy w znacznie lepszym nastroju.  W specjalnej, darmowej aplikacji możemy też sprawdzić ile śpimy, jak wyglądały fazy naszego snu. 

Nie można też narzekać na jakość dźwięku urządzenia. Jak na prosty, pojedynczy głośnik, radzi sobie całkiem dobrze, choć oczywiście nie ma tu mowy o takiej jakości, jaką oferują najpotężniejsze zestawy Hi-Fi Sony czy Logitecha.

Niestety zestaw jest drogi - trzeba za niego zapłacić 169 funtów, czyli ponad 850 złotych. Czy warto? No cóż, będzie to najdroższy budzik, jaki w życiu kupimy. Dostajemy jednak w tej cenie nie tylko system, który łagodzi poranną torturę wstawania, ale także przenośny głośnik oferujący dobrą jakość dźwięku.