Do tego czasu nowy komórkowy operator wirtualny będzie musiał sobie radzić sam w walce o klientów na nasyconym już polskim rynku.

W tym roku chcemy mieć dziesiątki, może setki tysięcy klientów – zapowiada Tomasz Gniewek, dyrektor operacyjny Virgin Mobile. Na biznes patrzymy w horyzoncie trzyletnim. Po tym czasie chcielibyśmy mieć ponad 1 mln klientów. Wprowadzamy na rynek trzecią globalną markę, obok T-Mobile i Orange – dodaje Łukasz Wejchert, prezes Dirlango i mniejszościowy udziałowiec Virgin w Polsce, który ma wyposażyć sieć w rozwiązania technologiczne i aplikacje, które pomogą przyciągnąć klientów.

Na razie operator powalczy o klientów wśród młodzieży ofertami pre-paid. Stawka za rozmowy wynosi 0,19 zł, czyli nawet o 30 proc. mniej niż u konkurentów, za wysłanie SMS-a 0,12 zł, a MMS-a – 0,25 zł. Na starter trzeba wydać 8 zł. Pakiet 25 MB dostępu do internetu kosztuje 5 zł, a 1 GB – 29 zł, ale klienci, którzy doładują konto za 30 zł do końca września, dostaną ekstrapakiet 250 MB do końca roku.

Zdaniem analityków ceny są atrakcyjne. Ale wyzwanie dla nowego gracza jest duże. Dotychczasowe przykłady innych operatorów MVNO pokazały, że na polskim rynku trudno jest coś osiągnąć. Według danych Telepolis.pl łączny udział w rynku wszystkich takich operatorów wynosi 1,6 proc., a pod względem przychodów – jak szacuje UKE – zaledwie 0,3 proc. Dominują bowiem T-Mobile, Orange, Plus i Play. Na domiar złego, jak podkreśla Tomasz Kulisiewicz, główny analityk firmy badawczej Audytel, polski rynek jest bardzo konkurencyjny: działa na nim 53 mln kart SIM, co oznacza, że na statystyczną osobę przypada 1,37 karty. –Można powiedzieć, że tylko psy i koty nie mają jeszcze komórek – żartuje Kulisiewicz.

Dlatego analitycy są raczej sceptyczni co do sukcesu operatora w Polsce. Zdaniem eksperta Audytelu z dotychczasowej praktyki na innych rynkach wynika, że jedna czwarta operatorów wirtualnych zwijała interes lub była przejmowana przez innych graczy w ciągu roku od startu.

Marcin Wieczorkowski, szef marketingu polskiego Virgin Mobile, przekonuje, że walkę o polskiego klienta jego sieć zacznie od standardu obsługi. Klienci nie będą na przykład obsługiwani przez automaty, a zawsze telefony będzie odbierał od nich konsultant, który będzie pracownikiem sieci, a nie zewnętrznej firmy. Karty doładowywać będzie można przez internet, w tym przez Facebooka. Będziemy też nagradzać klientów za to, że są z nami – zapowiada Wieczorkiewicz. Firma będzie oferować np. bilety czy wejściówki na interesujące wydarzenia. Klienci sami zdecydują – jakie.