Dotychczas udało się ustalić, że nazwany od niemieckiego matematyka robak służy m.in. do inwigilowania i kradzieży środków z kont, ale tylko w libańskich bankach. Prawdziwy cel wirusa pozostaje nieznany, bowiem jego kluczową część zaszyfrowano niemal doskonale. Pomimo wielomiesięcznych wysiłków kryptologów z całego świata jeszcze nie udało się Gaussa rozszyfrować.

Jest to kolejny z wirusów atakujących cele na Bliskim Wschodzie. Pierwszy był Stuxnet, który uruchamiał się tylko na komputerach z oprogramowaniem Siemensa. Takie komputery podłączano do kontrolerów obsługujących wirówki do wzbogacania uranu w irańskim programie nuklearnym w Natanz. Wirus atakował kontrolery, które zmieniały parametry operacyjne wirówek, niszcząc w ten sposób tysiąc z 9 tys. urządzeń. Kuzynem Stuxnetu był gromadzący informacje Duqu. Znacznie bardziej skomplikowany był ich następca Flame, który potrafi włączyć mikrofon, aby podsłuchiwać otoczenie i rozmowy przez Skype, wyszukiwać urządzenia Bluetooth, np. telefonów, i ściągać z nich kontakty, czy robić zrzut z ekranu co 15 sekund. Gauss jest jeszcze bardziej zaawansowany niż Flame.

Stopień zaawansowania i komplikacji tych wirusów, a także ich podobieństwo sugerują, że zostały napisane przez ten sam zespół wytrawnych programistów, matematyków i kryptologów. Na sfinansowanie takich działań stać tylko państwo. Stuxnet powstał w ramach operacji pod nazwą „Igrzyska olimpijskie” prowadzonej przez amerykańską National Security Agency i wyspecjalizowaną izraelską Jednostkę 8200, o czym pisał "New York Times". Program zainicjował jeszcze w 2006 r. prezydent George Bush. Barack Obama przejął go po poprzedniku i kontynuował nawet po tym, jak Stuxnet rozlał się po komputerach na całym świecie i jego istnienie się wydało. Zdaniem NYT Flame, a więc prawdopodobnie i Gauss, nie powstały jednak w ramach „Igrzysk olimpijskich”.