Nie tylko podsłuchują, ale i wiedzą, gdzie jest nasz telefon. Dziennik "Washington Post" pisze o tym, jak amerykańska Narodowa Agencja Bezpieczeństwa (NSA) namierza komórki i ich właścicieli. Dziennik powołuje się na byłego pracownika tych służb, Edwarda Snowdena.

Według Snowdena, NSA tworzy gigantyczną bazę danych, w której namierzono setki milionów telefonów komórkowych na całym świecie. Jest to możliwe dzięki podpięciu do światłowodów dwóch kabli. Taki nadzór jest prowadzony na polecenie dwóch korporacji - na razie nie wiadomo, jakich. W bazie znajdują się też dane pozyskane z komórek, wykorzystywanych przez Amerykanów wyjeżdżających za granicę. Ich telefony przekazują służbom lokalizację właściciela - nawet wyedy, gdy ten nie rozmawia.

Według "Washington Post", NSA chce namierzyć osoby, które są celem amerykańskiego wywiadu oraz ich współpracowników. Sama agencja twierdzi, że danych geolokacyjnych nie pozyskuje celowo, a jedynie przypadkiem. W październiku i listopadzie Snowden ujawnił, że amerykańskie służby podsłuchiwały europejskich przywódców. Na liście znalazła się między innymi niemiecka kanclerz, Angela Merkel.