Jak ma wyglądać szkoła XXI wieku? Według ekspertów Microsoft, którzy na specjalnej konferencji w Barcelonie zebrali najlepszych i najbardziej doświadczonych nauczycieli z całego świata pomysł oparty na "damy dzieciom sprzęt, a one sobie poradzą" to najgorszy błąd, jaki można popełnić. "Technologia ma być środkiem, prowadzącym do celu, czyli lepszego zrozumienia świata przez uczniów" - mówi portalowi dziennik.pl James Bernard z Microsoft. Jego zdaniem nauczyciel powinien być przewodnikiem, który prowadzi młodzież przez cyfrowy świat, nie koncentrując się na technologii, a wykorzystując ją w procesie edukacji.

Jak wygląda to w akcji pokazał Anthony Salcito, wiceprezydent Microsoft ds. edukacji. Przeprowadził on poglądową lekcję.Najpierw, dzięki komunikatorowi Skype potrafił porozumieć się z nauczycielem i uczniami. Potem, dzięki integracji Office 365 z chmurą, zadania, które dostał, był w stanie przekazać na komputery i tablety innych uczniów, przydzielając każdemu z nich indywidualne zadania. Wszystko bez niepotrzebnego pisania na tablicy i tracenia czasu. Dzięki takiemu sposobowi prowadzenia lekcji można też w nią włączyć tych, którzy z różnych powodów w szkole być nie mogą. 

Salcito przekonywał też, że szkoły tylko skorzystają, instalując darmowe oprogramowanie Microsoft. Jego zdaniem znacznie skraca się czas obiegu dokumentów, spadają koszty prowadzenia placówek edukacyjnych - nie trzeba nic już drukować, ani kserować. Do tego nauczyciele mają na bieżąco dostęp do tego, jak uczniowie wykonują prace domowe. Zapewniał też, że dane uczniów, które trafią na serwery Microsoft są całkowicie bezpieczne. Office 365 dla szkół jest zabezpieczony tak, jak nasze najlepsze produkty dla firm. Nie ma też mowy, byśmy dane uczniów sprzedawali firmom reklamowym - tłumaczył na konferencji prasowej. 

Potem głos mieli nauczyciele. Pedagodzy z całego świata pokazywali, jak wykorzystują nowoczesne technologie do nauczania dzieci. Były więc choćby gry oparte na graniu na instrumentach, polskie projekty wykorzystujące Office 365 w codziennej pracy z uczniami.

Ciekawe projekty pokazali też twórcy programów wspomagających nauczycieli. Czeski projekt firmy Corinth potrafi przerobić każde urządzenie, zwierzę czy roślinę w 3D. Można zaznaczyć jego dowolne elementy, które wyświetlają się na ekranie, obrócić model i dowolnie go przybliżyć - z drzewa wchodzimy więc w strukturę komórkową liścia. Do tego mamy przedstawione trójwymiarowe animacje pokazujące, jak powstają deszcze, czy jak wygląda wybuch wulkanu. To jednak nie wszystko - czescy programiści zapowiadają, że wkrótce rozszerzą bazę modeli o architekturę i sztukę.

Inną interesującą aplikacją jest "Better Chinese". Uczy ona uczniów podstawowych zwrotów po chińsku - zarówno ich wymowy, jak i pisania znakami. Komputer sprawdza naszą wymowę i poprawia nasze błędy. Do tego aplikacja pozwala poznać kulturę i zasady grzeczności panujące w Chinach. W ten sposób nasza wiedza językowa nie jest oderwana od rzeczywistości. Twórca programu zapewnia, że ten program pomoże nauczyć się chińskiego szybciej niż tylko na prywatnych lekcjach raz w tygodniu.

Programy muszą jednak na czymś działać. Zarówno Intel, Acer, Asus czy Microsoft pokazali swe tablety i laptopy. Najciekawszy wydaje się projekt tabletu Intela dla niezbyt bogatych szkół. Owszem, model jest prosty, ma jednak wbudowany miniaturowy mikroskop, kamerę wideo, jest też wstrząso- i wodoodporny. Z kolei dla bogatszych uczniów Acer i Asus mają potężne ultrabooki, których cena przekracza cztery tysiące złotych.