Po tym, jak unijny trybunał uznał, że obywatele państw Wspólnoty mogą żądać usunięcia swych danych z sieci, pierwsze prośby trafiły do Google'a. Okazuje się, że sędziowie nie przemyśleli do końca swego wyroku, bo wśród osób, które chcą zniknąć z sieci jest choćby  brytyjski pedofil. Jak twierdzi BBC, mężczyzna chce usunięcia linków, prowadzących do stron o jego wyroku. Z kolei pewien lekarz domaga się, by koncern skasował z sieci niekorzystne opinie, napisane przez jego pacjentów.

Te żądania potwierdzają obawy ekspertów, którzy krytykowali wyrok ETS, jako otwierający pole do cenzury sieci. Zarówno założyciel Wikipedii, jak i prawnicy byli zdziwieni wyrokiem w sprawie, którą wytoczył amerykańskiemu koncernowi pewien Hiszpan. Domagał się on usunięcia informacji na swój temat z wyszukiwarki, a gdy koncern odrzucił jego prośbę, poszedł do sądu. 

>>>ZOBACZ TAKŻE: Google musi usunąć nasze dane z siei. Precedensowy wyrok ETS