Jak mówił w poniedziałek w Warszawie podczas prezentacji raportu ekspert telekomunikacyjny EY Piotr Mieczkowski właśnie mija 10 lat od pojawienia się pierwszego unijnego rozporządzenia dotyczącego roamingu z 2007 r. Chodziło o wyeliminowanie różnic pomiędzy opłatami krajowymi i opłatami roamingowymi.

Z wyliczeń EY wynika, że od tego momentu ceny połączeń na rynku detalicznym w Unii Europejskiej spadły o 92 proc. Obecnie "największe różnice widać w stawkach za transmisję danych. Jeszcze kilka lat temu niewyłączenie funkcji transmisji danych na wakacjach groziło kilkusetzłotowym czy nawet kilkutysięcznym rachunkiem na koniec miesiąca. Teraz coraz popularniejsze są taryfy, w których korzystanie z GPS czy oglądanie filmów zagranicą jest w cenie abonamentu. Dzięki temu między 2008 a 2015 rokiem wolumen transmisji danych wzrósł stukrotnie. Mimo jednak tak dynamicznego wzrostu ruchu, przychody telekomów regularnie spadają, gdyż spadek stawek był w tym okresie po prostu dramatyczny – tłumaczył Mieczkowski.

Zdaniem analityków EY, idea Roam Like At Home (ang. ceny połączeń za granicą jak w domu) zaproponowana przez Komisję Europejską stawia telekomy - w tym polskie - w trudnej sytuacji. W czasie, kiedy stopniały ceny połączeń w Unii Europejskiej dla klientów detalicznych, operatorów telekomunikacyjnych nadal obowiązują opłaty na rynku hurtowym, czyli rozliczenia między telekomami, a to powoduje wzrost kosztów.

"W konsekwencji, przy braku działań ze strony operatora i regulatora jest on zmuszony do świadczenia usługi roamingu poniżej kosztów" - zauważają. Michał Majewski z EY dodał, że według analityków EBIDT operatorów może spaść od 2 -7 proc. a spadek przychodów z roamingu może wynieść o 65 proc.

Konsekwencją planowanych zmian są - w opinii EY - ruchy niektórych europejskich operatorów, którzy już ograniczają promocje, czy wręcz rezygnują z roamingu w wybranych taryfach. Wielu dużych operatorów dokonało również modyfikacji taryf i np. pobiera teraz dodatkową opłatę za przekroczenie transmisji w kraju. Są też operatorzy, którzy wprowadzili abonament wyłącznie krajowy co oznacza, iż telefon działa właściwie tylko w kraju macierzystym klienta. W innych przypadkach - np. w Wielkiej Brytanii jeden z telekomów podwyższył opłaty dla wszystkich klientów.

EY w swej analizie wskazuje, że na przychody operatorów telekomunikacyjnych z roamingu poza topniejącymi cenami połączeń wpływa szereg czynników.

Kraje, które mają znaczący udział obywateli przebywających na emigracji oraz te, które mają ujemny bilans turystyczny automatycznie mają większy ruch w ramach roamingu. Podobnie, jeśli w gospodarce występują sektory, które znacząco wykorzystują usługi w roamingu, np. branża transportowa. To, co jeszcze może przekładać się na obniżenie wpływów telekomów, to relatywnie niskie ceny usług telekomunikacyjnych, popularyzacja ofert nielimitowanych w bazie klienckiej, wysokie pakiety gigabajtów czy znaczący ruch z operatorami z krajów o wyższych stawkach opłaty hurtowej (MTR). Nie bez znaczenia jest także nastawienie obywateli, które może prowadzić do nadmiernego wykorzystania przewag cenowych lokalnych operatorów – wyliczał Piotr Mieczkowski.

Tymczasem Polacy spędzają dużo czasu za granicą. EY podał, że w 2015 roku na emigracji pozostawało 2,4 mln Polaków, z czego 80 proc. przebywało za granicą dłużej niż 12 miesięcy. Chętnie spędzamy też urlopy poza krajem. Do tego dochodzi rozwój sektora transportu międzynarodowego, co przekłada się na duże wykorzystanie usług w roamingu. Według szacunków, liczba aktywnych zawodowo kierowców pojazdów ciężarowych i pasażerskich wynosi 600-650 tys. osób, ponad 40 proc. ich pracy przypadało na transport międzynarodowy.

Polski rynek (telekomunikacyjny - PAP) jest jednym z najtańszych w Europie. Średni przychód na klienta detalicznego dla usług telefonii komórkowej świadczonych w Polsce wyniósł 6 euro (europejska średnia to 14,3 euro - PAP) i jest niższy o blisko 60 proc. od średniego przychodu na klienta uzyskiwanego przez operatorów w EOG. W bazie abonenckiej statystycznie 80 proc. stanowią już tzw. oferty nielimitowane niegenerujące dodatkowych przychodów w związku z większym użyciem – wyjaśniał Mieczkowski.

Analitycy EY przewidują, że wszystkie te czynniki, jak również spadające zyski i inne obciążenia np. najdroższa aukcja 800 MHz w Europie sprawiają, że wprowadzenie idei Roam Like At Home będzie dla polskich firm telekomunikacyjnych bardzo dużym wyzwaniem.

Z podobnymi kwestiami muszą się zmierzyć wszyscy operatorzy funkcjonujący w EOG. Przeanalizowane przez nas przykłady pokazują, że za darmowy roaming ktoś jednak zapłaci i będą to zarówno telekomy jak i ich klienci, a zatem również i ci, którzy wcale nie korzystają z roamingu. (...) Dla końcowego użytkownika oznacza to najczęściej problem w dokonaniu właściwego wyboru między wzrostem cen, ograniczeniem promocji, modyfikacją taryf i wprowadzaniem mniej korzystnych warunków czy nawet wyłączeniem usług – zauważył Mieczkowski.