Wyobraź sobie, że spotykasz na ulicy kolegę. Wymieniacie uścisk dłoni. Mimo że nie trwa on dłużej niż sekundę, wystarcza, by w tym czasie na jego palmtop zostały przesłane twoje zdjęcia z wakacji, które przechowywałeś w komórce. Co najważniejsze, nie potrzebujesz do tego ani USB, ani włączania Bluetootha. Wymianę danych umożliwiło urządzenie zwane RedTacton. Jego moduły znajdują się w twoim telefonie oraz PDA-a znajomego. RedTacton sprawił, że w momencie, gdy dotknąłeś ręki znajomego, nastąpił przepływ cyfrowych informacji.

Powyższa scenka nie jest wizją futurystów ani pisarzy science fiction. RedTacton już istnieje. Jego twórcami jest zespół inżyniera Mitsuru Shinagawy z Nippon Telegraph and Telephone, japońskiego giganta technologicznego. Wykorzystując niektóre części drukarek laserowych, Japończycy stworzyli gadżet, który zamienia ludzką skórę w transmisyjny kabel. Wymiana danych z inną osobą lub urządzeniem (komputerem, samochodem) wyposażonym w RedTacton odbywa się z prędkością 10 mln bitów na sekundę (10Mb/s). To ok. trzy razy szybciej niż za pomocą używanych obecnie systemów bezprzewodowych krótkiego zasięgu, takich jak na przykład Bluetooth.

Co ciekawe, by przesyłać dane, ani komórka, ani palmtop wyposażone w RedTacton nie muszą znajdować się w bezpośrednim kontakcie ze skórą. Aparat można trzymać w kieszeni, a palmtop w plecaku. Wystarczy, by oba urządzenia znajdowały się w odległości 10 cm od ciała.

W jaki sposób działa RedTacton? W największym uproszczeniu zamienia on dane (e-maile, zdjęcia, pliki muzyczne) na strumień elektrycznych impulsów, które następnie przesłane są do elektrody. Przypomina ona antenę radiową krótkiego zasięgu. Impulsy - o wysokiej częstotliwości, ale natężeniu tak małym, że niewyczuwalnym przez człowieka - wędrują po skórze. Kiedy ludzie posiadający urządzenia z modułem RedTacton uścisną sobie ręce, zamyka się obwód elektryczny. Elektroda w RedTactonie odbiorcy rejestruje przepływające sygnały jako pulsujące pole elektryczne, po czym przekształca je z powrotem na dane cyfrowe.

Chociaż brzmi to stosunkowo prosto, prace nad technologią pozwalającą przesyłać dane przez dotyk trwają już kilkanaście lat. Przez ten czas naukowcy borykali się z wieloma problemami. Jednym z nich było słabe przewodnictwo skóry, powodujące, że można nią przesyłać jedynie bardzo słabe sygnały elektryczne. Drugim - niska prędkość przesyłu danych. Trzecim - konieczność zamknięcia każdorazowo obwodu elektrycznego. To oznacza, że jeśli chcemy przesyłać za pomocą dotyku dane do komputera, sygnał musi płynąć nie tylko przez rękę do niego, ale również przez jego obudowę do podłogi, a z podłogi przez buty (i obcasy!) z powrotem do skóry. Problem polega zaś na tym, że każdy z tych elementów ma inne właściwości elektryczne (np. opór), co może powodować zniekształcenia przesyłanego sygnału. A w konsekwencji i danych.

Japończykom udało się pokonać większość tych problemów. RedTacton przesyła dane z prędkością wysokopasmowego łącza. Z kolei wykorzystujący laser odbiornik sprawia, że sygnał jest niepodatny na elektryczny szum, czyli zakłócenia, jakie mogą powodować inne pracujące w pobliżu urządzenia elektryczne. Pozostał jednak najważniejszy kłopot - co zrobić, gdy ktoś dotknie nas przypadkowo? Wtedy mógłby nie tylko przerwać zamknięty obwód elektryczny (gdy dotykamy komputera), ale też np. ukraść nam nawet najbardziej prywatne lub tajne dane.

Tego problemu japońscy inżynierowie na razie jeszcze nie rozwiązali. Ale najprawdopodobniej kiedyś to zrobią, bo potencjał RedTactona jest ogromny. Technologia ta może bowiem znaleźć mnóstwo zastosowań. Za jej pomocą, oprócz wymieniania się danymi, moglibyśmy za jednym dotknięciem zmieniać ustawienia komórek czy kserokopiarek. Nasze szafki w pracy byłyby dostępne tylko nas. Buteleczki z pigułkami zaczynałyby piszczeć, gdyby starsi omyłkowo sięgali po zły lek, a automaty z batonikami nie wymagałyby wrzucania monet.

Zważywszy na obecne tempo rozwoju technologicznego, to wszystko może stać się naszą codziennością już za kilka lat.