Poszukiwany : aluminiowy i rozsuwany


Twórcy C905 (jednym z ojców telefonu jest pochodzący z Polski designer Martin Wezowski!) nadali mu formę eleganckiego i nawet cienkiego slidera. Choć tak skonstruowane telefony wydają się zwykle mało solidne, tak aluminiowy ( dostępne są także wersje czarna oraz miedziana) SonyEricsson nie sprawia wrażenia, że przy lada upadku rozpadnie się na dwie bezużyteczne części.

Obudowa jest ascetyczna, prosta, przyjemna w dotyku. W jej centralnym miejscu umieszczono duży wyświetlacz, przykryty odpornym na zarysowania mineralnym szkłem.

Przyciski - zarówno te przynależne telefonowi, jaki i służące do obsługi aparatu - są intuicyjnie i ergonomicznie rozmieszczone. Zostały one przystosowane do tego, by móc używać telefonu w "pionie" (do celów komunikacyjnych), jak i w poziomie (w trybie foto).

C905 jako telefon

W C905 nie znajdziemy systemu operacyjnego Symbian, ale typowy SonyEricssonowy system. I wcale nie jest to zła wiadomość, bo menu SE jest logicznie ułożone i nawet przesiadając się na komórkę z innego telefonu (np. Nokii), bez większych kłopotów i rwania sobie włosów z głowy można odnaleźć potrzebne ustawienia.

C905 z założenia nie jest telefonem biznesowym, więc zamknięty system w zupełności mu wystarcza. A biorąc pod uwagę, że Symbian lubi się czasem zawieszać, krok SE należy jedynie pochwalić. Jako telefon C905 oferuje wszystko, co potrzebne - odtwarzacz muzyczny, gry (np. "Need For Speed"), proste narzędzia biurowe, funkcję GPS, przeglądarkę internetową etc.

Pstryk pstryk

By uruchomić aparat C905, wystarczy przesunąć znajdującą się z tyłu klapkę, przykrywającą obiektyw. Wówczas klawisze dedykowane funkcjom fotograficznym podświetlą się na niebiesko, by można było łatwiej je odnaleźć. Każdy, kto choć raz w życiu używał kompaktowego cyfrzaka, bez problemu znajdzie potrzebne funkcje i rozezna się w menu aparatu.

Najważniejsze funkcje są oznaczone uniwersalnymi symbolami (kwiatek, twarz etc.), więc w klika minut można się nauczyć obsługiwać gadżet. Prócz różnych tematycznych trybów pracy (makro, portret etc) mamy tu możliwość manipulacji ekspozycją, korzystania z funkcji wykrywania twarzy (niestety, nie działa na mordki psów i osłów), stabilizacji obrazu i systemu automatycznego kontrastu.

Tradycyjnie aparat C905 wyposażono w funkcję BestPic, czyli możliwość wykonywania serii 7 zdjęć - 3 przed i 3 po naciśnięciu spustu. Dzięki temu, przy fotografowaniu szybko poruszających się obiektów można wybrać najlepsze ujęcie. Lub też zapisać kadr po kadrze całą sekwencję. Prawdziwą perełką jest funkcja geotaggingu, czyli znakowania geograficznego zdjęć.

Po wrzuceniu naszych fotek na portal zdjęciowy zdjęcie zostanie opatrzone informacją o miejscu wykonania (świetny patent dla amatorów objazdowych wakacji). Warto dodać, że C905 umożliwia wysyłanie zdjęć do internetu , np. na Flickra "jednym kliknięciem". Dla lubiących bardziej tradycyjne rozwiązania przewidziano czytnik kart microSD na USB (dołączony do zestawu).

Pszczoła na tapecie...

Ale ale, co ze zdjęciami? No cóż, gdybym na urodziny dostała C905, cyfrowy kompakt poszedłby zapewne w odstawkę. Zdjęcia z C905 spokojnie można powiększać do formatu A3 bez uszczerbku na ich jakości (oczywiście, nieco zależy też od naszej drukarki).

Aparacik zdradził sobie i z fotografowaniem detali, jak i z szerokimi planami. W tym drugim przypadku warto skorzystać z funkcji podglądu zdjęcia i jego powiększania . Ostrość powiększonych, małych na oryginale szczegółów (np. ubrudzonych w pyłku nóżek pszczoły) naprawdę robi wrażenie. A propos oglądania zdjęć - telefon wyposażono w czujnik położenia, dzięki czemu obraz przekręca się na wyświetlaczu stosownie do pozycji telefonu.

i światło w obiektywie...

Owszem, czasem zdarza się, że gdy w obiektyw wpadnie za dużo światła, aparacik nie daje sobie z tym rady i generuje prześwietlone, nieciekawe i zbyt jasne zdjęcia. Ale trzeba pamiętać, że C905 to nie aparat, a dalej telefon. Tyle że z fotograficznym zacięciem. Jednak ogólna jakość zdjęć jest na tyle satysfakcjonująca, także potknięcia małego bądź co bądź obiektywu można wybaczyć. Poza tym to samo przydarza się i w prawdziwych aparatach.


Ktoś mądry zauważył kiedyś, że najlepszy aparat to taki, jaki ma się w danej chwili przy sobie. Kilka dni z C905 w kieszeni przekonało, że telefon (aparat?) może zastąpić kompaktowego "cyfrzaka". I to bez żadnych kompromisów.

C905 ma się pojawić w polskich sklepach już na początku grudnia (wiadomość tę powinien wziąć sobie do serca św. Mikołaj). Jej sugerowana cena ma wynosić ok 1800 zł. Czy warto? Jeśli lubimy dokumentować to, co nas otacza i nie zmieniamy komórki co 3 miesiące, to na pewno.

Oglądając C905 i zrobione nim zdjęcia, moja koleżanka odruchowo powiedziała. "Fajny aparat". I natychmiast sama się poprawiła "Jejku, przecież to telefon".

Przykładowe zdjęcia wykonane C905ką

Zdjęcie 1, Zdjęcie 2, Zdjęcie 3, Zdjęcie 4

Na podobny pomysł co Sony Ericsson wpadli też inni producenci komórek. Wojnę na piksele, tym razem między producentami komórek, a nie "prawdziwych" aparatów, należy uznać za rozpoczętą.

LG Renoir

Renoir, czyli model KC 901, to bezpośredni następca popularnego i nagradzanego telefonu LG Viewty. Jest to pierwsza komórka LG z aparatem o rozdzielczości 8 megapikseli. Ponadto aparat wyposażono w 3-calowy ekran dotykowy, moduł WiFi, HSDPA oraz Bluetooth. Renoir pojawi się w polskich sklepach jeszcze w tym miesiącu. Sugerowana cena aparatu to 1899 zł.


Samsung Pixon

Model SGH-M8800, czyli Pixon, także może się pochwalić aparatem o rozdzielczości 8 megapikseli. Komórkę obsługuje się przy pomocy ekranu dotykowego o przekątnej 3,2 cala. W środku znalazło się miejsce na moduł GPS, Bluetootha, radio FM i modem HSDPA. Cena telefonu ma wynosić 550 euro.


LG KC780

Zaprezentowany w ubiegłym tygodniu telefon ma trafić do polskich sklepów już w listopadzie. Rozsuwana komórka został wyposażona w matrycę o rozdzielczości 8 megapikseli, obiektyw Schneider-Kreuznach oraz wyświetlacz o przekątnej 2,4 cala.. Aparat komórki wyposażono w funkcję wykrywania twarzy oraz uśmiechu, funkcję doświetlania zdjęcia oraz automatycznego retuszu zmarszczek. Cena KC780 ma wynosić ok. 1279 zł.