Panasonic wykorzystuje swój system tworzony razem z Olympusem – mikro 4/3. Pozwala on zrezygnować z lustra na rzecz pełnej elektroniki, zmniejszając jednocześnie wymiary aparatu, bez szkody dla jakości zdjęcia. Co znajdziemy pod „maską”? Matrycę o rozdzielczości 14 megapikseli (efektywne 12 MP), razem z systemem jej czyszczenia , do tego możliwość nagrywania filmów HD. Aparat potrafi robić zdjęcia w czułości od 100 do 3200 ISO. Niestety, zgodnie z założeniami systemu mikro 4/3 możemy zapomnieć o wizjerze optycznym, dostajemy tylko cyfrowy. To duża wada tego aparatu, bo wizjer nie radzi sobie przy słabym świetle.

Lustrzanka potrafi robić szybkie zdjęcia seryjne (3 klatki na sekundę), obsługuje też format RAW (na 16 gigabajtowej karcie wchodzi około 800 takich zdjęć).

Ważnym elementem aparatu jest 3-calowy ekran LCD, który może służyć albo do kadrowania, albo do pokazania najważniejszych parametrów aparatu. GH1K wykrywa automatycznie przyłożone oko do wizjera i wyłącza wtedy kadrowanie ekranikiem. Warto też dodać, że odchyla się on na bok, nie do dołu (jak choćby w Nikonie D5000), dzięki czemu nie ma problemu przy pracy ze statywem.

Ergonomia mogłaby być lepsza

Pewne problemy sprawia ergonomia – dla dużych dłoni korpus jest trochę za mały i pojawiają się kłopoty przy obsłudze bez patrzenia na przyciski. Ciekawym rozwiązaniem jest guzik, który pozwala nam od razu przełączyć GH1 w tryb nagrywania.

Najważniejszą jednak zaletą aparatu jest dołączone szkło - 14-140mm F4.0-5.8, które jest o wiele lepszej jakości niż zwykłe szkła dołączane do zestawów konkurencji. Świetnie sprawdza się do kręcenia filmów, w których wykorzystujemy zbliżanie i oddalanie. A, że aparat potrafi, jako pierwszy na świecie, ustawiać automatyczną ostrość przy kręceniu filmów, więc możemy poczuć się jak profesjonalni kamerzyści. Panasonic wmontował też w aparat monitor stereo, co pozwala nagrać porządny dźwięk.

Oprócz typowego dla lustrzanki pełnego trybu manualnego, dostajemy programy tematyczne, jak też w pełni automatyczny tryb, który zamienia nasz aparat w kompakt. Wystarczy tylko wycelować i nacisnąć, a elektronika zrobi resztę za nas.

Jakość zdjęć? Do ISO 1600 bardzo dobra, powyżej aparat zaczyna mocno szumieć i zdjęcia nadają się tylko do bardzo małych wydruków. Problemy stwarza też lampa błyskowa, która jest trochę za małej mocy i w ciemnych pomieszczeniach lepiej użyć zewnętrznej. Filmy nagrywane przez aparat to prawdziwa jakość HD, więc nie ma problemu z odtwarzaniem go na dużych telewizorach. Warto dodać, że filmy nie mogą być dłuższe niż 30 minut. To wina unijnych przepisów. Jeśli urządzenie nagrywa dłużej niż pół godziny, uznawane jest za kamerę, a to oznacza wyższe cło. Nagrania z rodzinnych uroczystości trzeba więc potem łączyć w programach do edycji filmów.

Jeśli dołączone szkło nam przestanie wystarczać, możemy przez specjalną przejściówkę, podłączyć obiektywy od aparatów Olympusa. Warto jednak pamiętać, że w korpusie nie ma ani silnika autofokusa, ani stabilizacji obrazu. Co oznacza, że te systemy muszą być w obiektywach. Niestety przejściówki w zestawie nie ma, a jej koszt to 500 złotych. Dobrych słów nie da się powiedzieć o baterii – wystarczy zaledwie na 300 zdjęć, czy 150 minut filmu.

Ta lustrzanka uderzy po kieszeni

I to co boli najbardziej – cena. Aparat kosztuje 6 tysięcy złotych. Początkowo wydaje się to zbyt dużo – lustrzanki są zwykle o połowę tańsze. Trzeba jednak pamiętać, że GH1 to połączenie dobrej kamery i lustrzanki, więc płacimy za dwa urządzenia. Do tego dołączany obiektyw jest dużo lepszej klasy niż standardowe szkła, a gdy do korpusu lustrzanki kupimy dobrej jakości obiektyw, to cena już zbliża się do poziomu Panasonica.

Podsumowując – GH1K jest aparatem, który robi zdjęcia bardzo dobrej jakości. Jednym przyciskiem możemy ją zmienić z zaawansowanego aparatu w gadżet, którym fotografuje się tak jak kompaktem. W komplecie dostajemy też kamerę wideo z wymiennymi obiektywami, potrafiącą nagrywać filmy wysokiej rozdzielczości i automatycznie ustawiającą ostrość. Warto jednak pamiętać o jego minusach – kiepskiej baterii, lampie błyskowej o małej mocy, wizjerowi elektronicznemu, który ma problemy w słabym świetle. Do tego w systemie 4/3 wciąż mało jest akcesoriów i obiektywów, więc nie każdy znajdzie odpowiednie dla siebie szkło.

Uważam jednak, że GH1 to dobry wybór dla tych, których na niego stać, tym produktem Panasonic potwierdza, że rynek aparatów traktuje na poważnie i nie jest zainteresowany tylko zwykłymi kompaktami. Jeśli jego śladem pójdą inni producenci, to na rynku zacznie się wojna cenowa, na której tylko skorzystamy