Zgodnie z zapowiedziami ma nieco większy ekran (4 cale przekątnej, a nie 3,5 cala jak dotychczasowe wersje), jest także o niemal jedną piątą cieńszy niż poprzednik 4S, waży z kolei 112 gramów. W całości zrobiony jest ze szkła i aluminium. Obsługuje LTE – najszybszą obecnie technologię internetu.

Będzie miał ekran wyświetlający filmy w pełnym formacie HD, kamerę 8MB, a w środku znajdzie się procesor A6 o prędkości ponad 2 GHz.

Biorąc pod uwagę to, że iPhone 4S miał milion zamówień w przedsprzedaży w ciągu doby, zakładamy, że iPhone 5 może ich mieć od 1,3 do 1,5 mln – szacuje w rozmowie z "Wall Street Journal" Brian White, analityk firmy Topeka.

Amerykański dziennik zażartował nawet, że jeden telefon może dokonać tego, czego nie udało się dotychczas prezydentowi Obamie, Kongresowi i Rezerwie Federalnej – rozbujać gospodarkę. Analitycy banku JP Morgan ogłosili bowiem, że iPhone 5 może zwiększyć PKB Stanów Zjednoczonych o 3,2 mld dol. w IV kwartale tego roku, a w skali roku aż o 12,8 mld dol. Czyli o jedną trzecią punktu procentowego.

Na nowy telefon oczywiście czekali też operatorzy komórkowi, którzy liczą, że pomoże im on w pozyskaniu większej liczby użytkowników mobilnego internetu.

Produkt ma służyć nie tylko użytkownikom, lecz także właścicielom akcji. Ci również się niecierpliwili. W ciągu kilkunastu minut po rozpoczęciu konferencji kurs akcji Apple’a najpierw spadł o 1 proc., by później urosnąć dwa razy mocniej. Dla porównania – wahania technologicznego indeksu Nasdaq (w którym Apple ma dużą "wagę") wynosiły ok. 0,1 pkt proc.