Diablo zginął, dusze wszystkich demonów trafiły do Kamienia Dusz, wydawać by się mogło, że zło zostało opanowane. W nowym dodatku pojawia się jednak były Anioł Mądrości - Malthael, który kradnie kamień z demonami i staje się głównym przeciwnikiem naszego bohatera.

Tym razem premiera nowego dodatku nie zablokowała serwerów, tak jak to stało się przy premierze DIII. Wszystko przebiegło bez problemów i punktualnie o 24 można się było zalogować na serwery. Co zmienia rozszerzenie?

Po pierwsze pojawiła się łatka o numerze 2.0, która zmieniła zasady generowania łupu z zabitych potworów. Przedmioty złotej jakości sypią się garściami - moja nowa postać, jeszcze zanim dotarła do końca pierwszego aktu gry już była cała w złotym sprzęcie. Dodać do tego bonus zwiększający doświadczenie o 25 proc. i nasza postać rośnie w oczach - przejście gry w trybie normalnym od aktu pierwszego do czwartego pozwala ukończyć zabawę na poziomie 50 - a do zdobycia jest już tylko 20 poziomów postaci.

Kolejną zmianą jest to, co dzieje się po osiągnięciu maksymalnego poziomu. Wtedy prawdziwa zabawa dopiero się zaczyna. W trybie "przygoda" mamy dostęp do każdego punktu nawigacyjnego w grze. Po teleportacji dostajemy specjalne zadanie polegające na ubiciu pewnego potwora. W zamian dostajemy elementy pozwalające otworzyć "Szczeliny Nephalemów", czyli portale wypełnione złotem, magicznymi przedmiotami i silnymi przeciwnikami.

Sam Akt V przenosi nas na tereny "Zachodniej Marchii", gdzie próbujemy powstrzymać hordy Malthaela. Rozgrywka w zasadzie się nie zmieniła - mamy tylko nowe rodzaje potworów. W trakcie walk poznajemy też zakończenie kilku wątków z Diablo III (choćby to, co stało się z Adrią).

Gra wprowadza też nową klasę postaci - Krzyżowca. To postać nosząca ciężką zbroję, mogąca władać bronią dwuręczną i tarczą. W zależności od wybranych umiejętności możemy stworzyć albo wojownika, którego nie imają się miecze i pazury potworów, albo też wyszkolonego zabójcę, który sieje spustoszenie korbaczem. Gra się Krzyżowcem bardzo przyjemnie - widmowe rumaki rozrzucają na boki potwory, a długie łańcuchy korbacza zadają obrażenia kilkunastu przeciwnikom na raz.

Jeśli zaś chodzi o wymagania sprzętowe, to nie są one duże. Dość powiedzieć, że na moim 780 Ti gra osiąga około 350 klatek na sekundę.

Nowy dodatek do "Diablo 3" mocno zmienił rozgrywkę. Wróciła wreszcie ta fajna atmosfera z poprzednich części, a której zabrakło w podstawowej wersji D3, która pcha nas do zwiedzenia jeszcze jednego podziemia i zabicia jeszcze jednego potwora. Dla mnie to takie "Diablo III", na jakie czekałem od dnia premiery. Kto rozczarowany po premierze podstawowej wersji gry odłożył ją na półkę, teraz może spokojnie do niej wrócić.