"Battlefleet Gothic: Armada" to produkcja firmy Tindalos, wydana przez Focus Interactive, której akcja dzieje się podczas 12 mrocznej krucjaty sił chaosu, dowodzonych przez Abbadona. Do dyspozycji mamy zarówno tryb rozgrywki dla pojedynczego gracza (kampania i potyczki), możemy też walczyć w sieci z innymi ludźmi.

W trybie kampanii wcielamy się w postać admirała Spire'a, którego celem jest obrona sektora Gothic i powstrzymanie nie tylko floty Chaosu, ale także Orków czy Eldarów. Początkowo do naszej dyspozycji są tylko lekkie krążowniki i fregaty, w miarę postępów dostajemy jednak dostęp do potężniejszych jednostek, jak krążowniki liniowe czy pancerniki. Rozgrywka została podzielona na dwa elementy. W pierwszej części dowiadujemy się, co jest celem misji, możemy też wybrać specjalne zdolności okrętów oraz dodatkowe umiejętności załogi.

Następnie zbieramy naszą flotę - każda misja ma limit punktów, za które możemy zbudować eskadrę. Albo więc decydujemy się na wiele tanich i słabych okrętów, albo kilka mocnych. Potem przychodzi czas na walkę. Zadania są różne - od zdobycia danych z okrętu wrogiego dowódcy, przez eskortę transportowców czy bombardowanie planet oraz misje, które polegają na zniszczeniu wszystkich jednostek przeciwnika. Potyczki mają dość krótki limit czasowy, co często sprawia poważne problemy - zwłaszcza gdy nasze wolne okręty muszą dopaść zwrotne jednostki Eldarów.

Na początku misji rozstawiamy swoje okręty i zaczyna się akcja. By ułatwić dowodzenie okrętami, możemy każdemu kapitanowi ustawić model zachowania, jak też włączyć automatyczne korzystanie ze specjalnych zdolności - to sztuczna inteligencja zdecyduje, kiedy odpalić torpedy, dokonać abordażu, czy zlecić naprawy okrętu. Komputer radzi sobie całkiem nieźle, choć trzeba naszych kapitanów pilnować - czasem bowiem w pościgu za wrogim okrętem zapuszczają się na pola minowe, czy wchodzą w zasięg ognia baz nieprzyjaciela.

Sama walka, mimo że toczy się w przestrzeni kosmicznej, dzieje się tylko w dwóch wymiarach. Nie można więc tak, jak w "Homeworld", wymyślać kunsztownych manewrów, by zaskoczyć przeciwnika. 

Graficznie "Battlefront Gothic" wygląda przepięknie Silnik Unreal 4 sprawdza się w grze idealnie. Tło, przedstawiające kosmos jest rewelacyjne - świetnie wyglądają mgławice, czy odległe planety. Okręty także świetnie odwzorowują te, znane z podręczników do gier figurkowych. Imperialne jednostki wyglądają, jak latające katedry, okręty Chaosu są mocno zmutowane, a jednostki Orków to wyklepany kosmiczny złom.

Gra, choć całkiem nieźle zrobiona, ma też kilka wad. Po pierwsze, jako że rozmieszczenie jednostek na mapie jest losowe, to niektóre misje są nie do przejścia. Jeśli mamy przechwycić okręt Eldarów, który jest po drugiej stronie mapy i mamy to zrobić w 3 minuty, to lepiej od razu wczytać grę, bo po prostu nie zdążymy do niego dotrzeć. Inną wadą są problemy ze zbalansowaniem siły flot w trybie multiplayer. Te problemy, choć czasem irytujące, nie mogą jednak przekreślić tego, że "Battlefleet Gothic: Armada" to jedna z najfajniejszych strategii, w jakie ostatnio grałem.

Jest trudna, a jednocześnie niezwykle wciągająca. Ma całkiem nieźle pomyślaną główną kampanię i ciekawy tryb dla wielu graczy.Dla fanów uniwersum to pozycja obowiązkowa, ale reszta tych, którzy lubią gry strategiczne też znajdzie w niej coś dla siebie.