Wkrótce czeka nas premiera "Halo Wars 2". Z tej okazji, dla wszystkich, którzy zamówili najbardziej "wypasioną" wersję tej gry w przedsprzedaży, Microsoft przygotował niespodziankę - dał graczom dostęp do odświeżonej wersji pierwszej części, która lata temu trafiła na Xboxa.

Akcja "Halo Wars" dzieje się przed wydarzeniami znanymi z serii. Załoga okrętu "Pilar of Autumn" trafia na plan sił Przymierza, które szukają zaginionej floty, dzięki której zaatakują Ziemię. Scenariusz gry opowiada więc o desperackiej próbie uratowania naszej planety. Scenariusz jest całkiem nieźle napisany - fani gry poczują się, jak w domu. Rozgrywka podobać się będzie także tym, którzy z grami o Master Chiefie nic wspólnego do tej pory nie mieli.

Gra ma całkowicie odświeżoną grafikę i tekstury, znacznie przewyższające jakością wersję na X360 - wygląda nawet lepiej niż Starcraft II, choć nie jest to poziom "Dawn of War II". Niestety nie ma wielu opcji graficznych, do których przyzwyczaiły nas pecetowe strategie. Możemy więc zapomnieć o ustawieniu jakości wygładzania krawędzi, czy teselacji. Ścieżka dźwiękowa i efekty dźwiękowe też są - jak przystało na serię Halo - na wysokim poziomie. Trzeba też paiętać, że gra ta ruszy tylko na Windows 10

Rozgrywka jest mało skomplikowana. Bazy - w przeciwieństwie do klasycznych strategii czasu rzeczywistego - możemy budować tylko w wyznaczonych miejscach. Surowce do produkcji jednostek dostajemy ze specjalnych platform załadunkowych - im więcej ich mamy, tym szybciej dostajemy surowce. Do tego mamy budynki do produkcji i rozwoju jednostek oraz generatory, które wymagane są do ulepszania naszej armii. Trick polega na tym, że w bazie mamy ograniczoną ilość miejsc na budynki. To wymaga z kolei agresywnej strategii, polegającej na jak najszybszym opanowaniu kolejnych miejsc na budowę bazy, by rozszerzyć swoje możliwości budowy jednostek.

Sama teoria walki jest prosta - mamy piechotę, pojazdy i maszyny latające. Wszystko działa (poza najprostszymi poziomami trudności) na zasadzie papier - nożyce - kamień. Do tego każda jednostka ma przypisany atak specjalny - np piechota, po wciśnięciu odpowiedniego klawisza atakuje cel granatami. Do tego jednostki można ulepszać - dostają wtedy dodatkowe zdolności. Sterowanie jest równie banalne - po zaznaczeniu grupy jednostek kółkiem myszy przewijamy między rodzajami sił zbrojnych, do tego możemy przypisać grupę jednostek odpowiednim klawiszom. Brakuje za to opcji przybliżania ekranu czy ustawienia odpowiedniego kąta pochylenia i obrotu kamery.

Rozgrywka więc wygląda, jak  klasycznych grach tego typu na PC -  budujemy tak dużą armię, na jaką pozwala nam limit jednostek i rzucamy w stronę przeciwnika. Kto ma więcej jednostek wygrywa. Niektóre misje mają limit czasowy. Są też do wypełnienia dodatkowe cele - jak choćby przesłanie specjalnych jednostek pod urządzenia obcych, dzięki którym czas misji zostaje wydłużony.

Oczywiście wszystkie jednostki są zgodne z uniwersum Halo - mamy więc kontrolę nad żołnierzami Spartan, pojazdami Guziec, czy jednostkami ODST. Z kolei przeciwnicy to wszystko, co walczy po stronie Przymierza - Elity, Łowców i inne potwory znane z gier o Master Chiefie.

W porównaniu z konsolową wersją "Halo Wars" - poza lepszą grafiką - nie ma różnic. Przebieg misji czy sposób zarządzania jednostkami został ten sam.

Gra mi się podobała - to niezła choć niczym nie wyróżniająca się strategia czasu rzeczywistego. Jest mniej zaawansowana niż znani pecetowi przedstawiciele tego gatunku. To jednak nie znaczy, że jest zła. Ma całkiem dobrze opowiedzianą historię, jest łatwa do opanowania i po odświeżeniu, wygląda całkiem nieźle. Szkoda, że nie jest dostępna dla wszystkich graczy, tylko dla tych, którzy kupią najdroższą wersję Halo Wars 2. Jeśli zdecydujecie się więc kupić ten pakiet, na pewno pierwszą częścią strategii nie poczujecie się rozczarowani.

Moja ocena? 7/10