Akcja "For Honor" rozgrywa się w tajemniczej krainie, zamieszkanej przez samurajów, rycerzy i wikingów, którzy cały cas prowadzą ze sobą wojny. Gracz staje po stronie jednej z frakcji i podczas sieciowych pojedynków z innymi graczami starają się podbić tereny przeciwnika. Na początku wybieramy pomiędzy walką po stronie samurajów, rycerzy czy wikingów. Wybór strony nie ogranicza jednak możliwości wyboru klasy postaci. Nawet walczyć więc po stronie wikingów możemy więc sterować japońskim wojownikiem czy wojowniczką.

Każda klasa postaci (oraz jej podklasy) ma swoje własne umiejętności - na przykład uzbrojony w dwie siekiery berserker specjalizuje się w szybkich, trudnych do powstrzymania atakach. Możemy wykonywać też kombinacje uderzeń, które potrafią zabrać przeciwnikowi wiele segmentów "paska życia". Żeby jednak nie było tak prosto, nie można się koncentrować na samej ofensywie - każdy atak wykorzystuje punkty wytrzymałości. Gdy pasek tej cechy spadnie do zera, nasza postać atakuje dużo wolniej, a jej bloki nie są skuteczne. To daje przeciwnikowi szansę na atak, który może zakończyć walkę.

Ciekawie rozwiązano też sposób ataków i blokowania - sami wybieramy miejsce, w które chcemy zadać cios, używając prawego joysticka kontrolera. By zablokować cios, trzeba tuż przed samym uderzeniem przeciwnika przesunąć naszą broń w stronę atakującego. Jeśli to nam wyjdzie, wróg przez chwilę będzie oszołomiony i można będzie wyprowadzić celny cios.

Z trybów gry najbardziej spodobały mi się pojedynki 1 vs 1 czy 2 vs 2 - wtedy liczy się taktyka i wykorzystanie umiejętności. Z kolei walki 4 vs 4 w połączeniu ze zdobywaniem punktów na mapie kończą się chaotycznymi atakami 4 graczy na jednego przeciwnika. Do tego wielu graczy całkowicie nie dba o strategię i nie stara się zajmować punktów zwycięstwa, a liczy tylko na wbicie miecza w plecy przeciwnika.

Gra ma też tryb dla jednego gracza - poznajemy w nim historię konfliktu, jest też ten tryb swoistym samouczkiem przed walką z internetowymi przeciwnikami - poznajemy umiejętności postaci, sposoby walki itp. Warto więc zająć się tym trybem, zanim od razu zabierać się za pojedynki

Jeśli chodzi o grafikę gry, to jest bardzo dobra. Stroje, broń i sposób walki są oddane w miarę wiernie. Twarze postaci oraz tekstury ą świetnej jakości. To jednak odbija się na wymaganiach sprzętowych. Moja 1080 Ti w rozdzielczości 2560x1440 przy MSAAx4 i ustawieniach ultra potrafi wyciągnąć "jedynie" 60 klatek na sekundę.

"For Honor" jest grą wciągającą i ciekawą. Przynajmniej dla tych, którzy lubią internetowe rozgrywki z wieloma graczami. Nie jest jednak pozbawiona wad. Przede wszystkim są problemy ze stabilnością serwerów i ze zbalansowaniem klas postaci. Nie ma też na razie żadnych kar za rozłączenie się z grą i ucieczkę z wirtualnego pola gry.

Największym problemem są jednak zakupy wirtualnych przedmiotów. Ubisoft postanowił bowiem udostępnić dodatkowe stroje, "cieszynki" po egzekucjach czy inne kosmetyczne przedmioty za prawdziwą gotówkę. Jak jednak wyliczyli internauci, na pełen pakiet tych udogodnień dla wszystkich postaci trzeba wydać ponad 2500 złotych. Owszem, materiały na te rzeczy można zdobywać grając, ale trzeba by na to poświęcić ponad 900 dni. Biorąc pod uwagę, że że sama gra nie jest za darmo, to firma trochę przesadziła z cenami.

Czy warto kupić "For Honor"? Jeśli interesuje was tylko tryb dla pojedynczego gracza, świetna historia i ciekawe walki, to nie jest to gra dla was. Jeśli jednak macie czas na opanowanie trudnego sposobu walki i lubicie internetowe pojedynki, to warto sięgnąć po ten produkt Ubisoft".

Grę do testów udostępniła firma Kinguin