W "Assassin’s Creed: Origins"cofamy się do początków tajemniczej sekty walczącej z Templariuszami, czyli do starożytnego Egiptu epoki Kleopatry i Ptolemeusza. Bohaterem jest ostatni "strażnik Egiptu", czyli medżaj o imieniu Bayek. Chce on pomścić śmierć syna, a jego podróż zaprowadzi go od niewielkiej osady Siwa aż po Aleksandrię i Memfis. Spotka też na swojej drodze takie historyczne postaci, jak Cezara, Kleopatrę czy Brutusa.

Ubisoft przewrócił w grze rozgrywkę do góry nogami. Programiści firmy wyeliminowali wiele elementów znanych z serii, wzorując się bardziej na Wiedźminie 3 niż na poprzednich częściach. Nie ma więc już obowiązku wspinać się na punkty widokowe, by odkryć mapę - ona po wjechaniu do danej prowincji Egiptu odkrywa się sama. Wyeliminowano też najnudniejsze ii najbardziej irytujące misje, jak śledzenie celów itp.

Wprowadzono też liczne elementy RPG - teraz Bayek zdobywa kolejne poziomy doświadczenia i może wybierać umiejętności z drzewka zdolności. Do tego nie da się już zabić każdego wroga na samym początku rozgrywki - jeśli przeciwnik ma dużo wyższy poziom od naszego, to walka nie skończy się dla nas dobrze. Zlikwidowano też sposób zabijania wrogów, który zawsze działał - kontra ataku przeciwnika i zabójczy cios. Teraz jest dużo trudniej. Z kolei mamy zamiast "wzroku orła" tresowanego ptaka, który unosząc się nad głowami przeciwników, odszukuje cele misji, czy skrzynie ze skarbami.

Jeśli chodzi zaś o ekwipunek, to Bayek może posługiwać się różnymi rodzajami broni - od słynnych zakrzywionych mieczy starożytnego Egiptu, przez dwa ostrza czy ciężkie buławy oraz kilka rodzajów łuków. Broń zwykle można znaleźć w skrzyniach ze skarbami, czy wykonując dodatkowe zadania. Elementy ubioru, poprawiającego statystyki trzeba jednak wytworzyć samemu. Jeśli więc chcemy, by Bayek miał najlepszy ekwipunek, trzeba będzie chwilę poświęcić na polowanie na dzikie zwierzęta i przeszukiwanie obozów wojskowych w poszukiwaniu specjalnych kryształów, umożliwiających rozwinięcie sprzętu na najwyższy poziom.

Autorom gry udało się genialnie uchwycić starożytny Egipt. Greckie dzielnice Aleksandrii różnią się mocno od egipskich wiosek. Mieszkańcy żyją swoim życiem, słychać rozmowy po grecku, czy egipskie frazy. Ludzie chodzą do świątyń, c y targują się u kupców. Te miasta po prostu żyją. Równie świetne są dzikie przestrzenie Egiptu. Widzimy stado lwów polujących na antylopy, krokodyle czekające na żer, sępy obsiadające zabitych przez nas wrogów. Do tego środowisko można wykorzystać do walki z przeciwnikami – kilka razy udało mi się zwabić żołnierzy Ptolemeusza w sam środek stada krokodyli, które szybko zabiły przeciwników.

Wszystko to jest także ślicznie stworzone. Tekstury są najwyższej jakości. Gdy wespniemy się na szczyt latarni w Faros, czy wielką piramidę w Gizie, widzimy praktycznie cały Egipt. Świetne animacje jazdy konnej i ruchu postaci sprawiają, że chce się podróżować po Egipcie bez wykorzystania opcji szybkiej podróży, tylko po to, by gnać pustynią w stronę zachodu słońca. Równie rewelacyjnie oddano wnętrza piramid, hieroglify na ścianach świątyń czy inne detale. Po prostu uczta dla oczu.

Niestety ta uczta wymaga bardzo, ale to bardzo mocnego PC. Na Ryzen 1700@3900Mhz i 1080 Ti @1950 MHz w rozdzielczości 1440p i maksymalnych ustawieniach grafiki zdarzały się spadki FPS - zwłaszcza w Cyrenajce czy Aleksandrii poniżej 20 klatek na sekundę.

Gra ma też pewne problemy technologiczne - po pierwsze bardzo obciąża procesor (zużycie przekracza nawet czasem 90 proc.) -część ludzi wini za to system antypiracki Denuvo. Jeśli macie więc mocno podkręcone CPU, trzeba zadbać albo o chłodzenie, albo zmniejszyć zegary. Do tego, nie wiedzieć czemu czasem nie chciała się mi uruchomić za pierwszym razem - pojawiał się tylko czarny ekran i system wracał do pulpitu. Pomaga wtedy restart komputera. Wtedy gra zawsze startowała.

Podsumowując; AC: Origins dla fanów serii to pozycja obowiązkowa. Dzięki niej dowiedzieć się można, jak powstało bractwo asasynów, skąd wziął się zwyczaj odcinania palca przy zakładaniu ukrytego ostrza i kto założył bractwo, które potem przyjęło nazwę templariuszy. Reszta graczy dostanie świetną grą akcji z rewelacyjną grafiką, fajnymi zadaniami i przepięknym starożytnym Egiptem.

Kinguin.net