Gdy 10 czerwca br. firma CD Projekt SA pokazała na E3 w Los Angeles (największe coroczne targi przemysłu gier komputerowych) zapowiedź nadchodzącej gry „Cyberpunk 2077”, jej notowania giełdowe poszybowały. Od tamtego momentu do dziś – o blisko 50 proc. Zwiastun produkcji ma zaś w serwisie YouTube już ponad 14 mln wyświetleń. CD Projekt natomiast w marcu 2018 r. wszedł do indeksu największych spółek na warszawskiej Giełdzie Papierów Wartościowych (GPW), wypychając z niego Asseco Poland. Entuzjastyczne przyjęcie „Cyberpunka 2077” nikogo nie dziwi. Wszak poprzednia gra studia – „Wiedźmin 3: Dziki Gon” zarobiła na świecie ponad 1 mld dol. i w wielu zestawieniach uchodzi za najlepszą grę wszech czasów.

Sukces CD Projekt to jedno, ale prawdziwy boom sektora gamingowego w Polsce jest faktem. W latach 2015–2018 zadebiutowało na warszawskiej giełdzie 19 firm z tego sektora (w tym siedem na rynku głównym i 12 na NewConnect).

Gry są dziś – przynajmniej w Polsce – nowym złotem, którego gorączką owładniętych jest coraz więcej przedsiębiorców i inwestorów. Jednak całe mnóstwo rodzimych firm, które chcą powtórzyć sukces CD Projektu, funkcjonuje poza blaskiem jupiterów, a ich historie nie są już tak szczęśliwe. Ze spisu zamieszczonego na witrynie Gameindustry.pl wynika, że polskich spółek, które tworzą gry komputerowe i wideo, jest ponad 400. Studia te nie próżnują – szacuje się, że obecnie powstaje ok. 300 takich produkcji. Czy mają się o co bić? Jak najbardziej. Globalna wartość branży gier komputerowych dynamicznie rośnie – znacznie szybciej niż filmowa czy muzyczna. Firma analityczna Newzoo prognozuje, że do końca tego roku światowy rynek gier komputerowych będzie wart blisko 138 mld dol. To o 13,3 proc. więcej niż w 2017 r. Na choćby niewielką część tego tortu liczą polscy twórcy.

Indyki z ambicjami

Cały artykuł do przeczytania w eDGP >>