BioWare nie wykorzystała żadnego z istniejących światów fantasy. Programiści sami stworzyli historię królestwa Ferelden i ras je zamieszkujących. Na razie twórcy nie chcą zdradzić szczegółów scenariusza, ale zapowiadają, że na pewno, tak jak ich inne gry, przyciągną przed monitory tysiące graczy.

Zwłaszcza, że szykują pewne niespodzianki. To, gdzie zaczniemy grę, zależy od naszej postaci. Gdy uznamy, że nasz bohater pochodzi z królewskiego rodu, nasze przygody zaczniemy w pałacu, a, gdy nasza postać będzie ulicznikiem, to oczywiście w slumsach.

Gra ma też koncentrować się na wyborach, dokonywanych przez gracza. Nie będzie tylko tradycyjnego wyboru - czy jesteśmy dobrym, czy złym. Nasze decyzje mają, według programistów BioWare, zmieniać świat - to my wybierzemy np. nowego króla.

Czy BioWare uda się podtrzymać opinię, że nikt nie robi lepszych gier RPG? O tym przekonamy się w kwietniu przyszłego roku, gdy gra trafi na komputery. Bo firma zapowiada, że "Dragon Age" nigdy nie trafi na konsole.