Polska jest rajem dla komputerowych zombie. Jesteśmy na drugim miejscu w regionie i na siódmym miejscu na świecie pod względem liczby botów, czyli komputerów kontrolowanych przez cyberprzestępców. Takie dane pochodzą z "Raportu o zagrożeniach bezpieczeństwa w internecie", przygotowanego przez firmę Symantec.
Inżynier systemowy Maciej Iwanicki powiedział Informacyjnej Agencji Radiowej, że najczęściej użytkownik nie zdaje sobie sprawy z tego, że jego komputer jest botem. Tymczasem cyberprzestępca może wyciągnąć od nas numery naszych kont, kart kredytowych czy nasze hasła. Może też odsprzedać komuś nasz komputer na kilka dni komuś, kto za jego pomocą będzie w świat wysyłać spam.

Podstawową rzeczą potrzebną do zabezpieczenia naszego komputera do stała aktualizacja systemu operacyjnego i innych jego elementów, takich jak przeglądarka. Przydatne są też systemy zabezpieczające takie jak programy antywirusowe czy zapory. Najważniejsza jest jednak umiejętność świadomego korzystania z komputera i sieci.

W 2012 roku pojawiła się nowa metoda ataków. Dotyczy to w szczególności stron internetowych firm. Maciej Iwanicki tłumaczy, że "watering hole", czyli wodopój atakuje stronę i czeka na konkretnego czytelnika. Właściciel strony nie wie, że jest zaatakowany, w momencie jak na stronie pojawi się konkretny użytkownik, wtedy cyberprzestępca go atakuje i wyciąga od niego interesujące go dane. Tę praktykę najczęściej stosują szpiedzy przemysłowi.

Ta metoda jest codziennością na Bliskim Wschodzie. Nie wiadomo natomiast jak często taką metodę stosuje się w naszej części świata. To dlatego, że firmy starają się ukryć informacje, że zostały w ten sposób zaatakowane.