Chińczycy są przy tym coraz groźniejsi. Jeszcze rok temu ich udział w podobnych statystykach wynosił zaledwie 13 proc. Niektórzy z hakerów, jak sugerują zachodni specjaliści, mogą pracować na zlecenie wojska, choć chińskie władze i państwowe media konsekwentnie zaprzeczają podobnym oskarżeniom. Bardzo wysoko w rankingu są także pozostałe państwa grupy BRIC. Rosja zajęła czwarte miejsce (4,7 proc.). Jej udział spada, ale – jak pisze Bloomberg – ataki z tego państwa często są skierowane w stronę największych koncernów z branży IT, takich jak Apple, Facebook czy Twitter. Na szóstym miejscu znalazła się Brazylia (3,3 proc.), a na ósmym – Indie (2,3 proc.).

Ataki hakerów nie są jednak wyłącznie domeną państw rozwijających się. Drugie miejsce zajęły USA (10 proc.). To stąd pochodzą takie grupy jak Anonymous, znane z włamań na strony internetowe instytucji rządowych. Na trzecim miejscu badacze umieścili Turcję (4,7 proc.), na piątym – Tajwan (3,7 proc.), na siódmym – Rumunię (2,8 proc.) z zagłębiem cyberprzestępczości w 90-tys. mieście Ramnicu Valcea. Pierwszą dziesiątkę zamykają Włochy (1,6 proc.) i Węgry (1,4 proc.). Polska znalazła się na 14. miejscu, ex aequo z Wielką Brytanią, z udziałem rzędu 0,9 proc.

Przy okazji Akamai podał także średnią prędkość internetu na świecie. Najszybszą sieć mają do dyspozycji mieszkańcy Korei Płd. (14 Mb/s przy średniej światowej rzędu 2,9 Mb/s), Japonii (10,8 Mb/s) i Hongkongu (9,3 Mb/s). Najlepsi w Europie są czwarci na świecie Łotysze (8,9 Mb/s), a na wysokim, globalnie siódmym miejscu znaleźli się Czesi (8,1 Mb/s), którzy wyprzedzili nawet Amerykanów (7,4 Mb/s). Polska w tym zestawieniu znalazła się na 25. miejscu (5,6 Mb/s).