Microsoft był wtedy młodą firmą z ambicjami i pierwszym sukcesem na koncie, czyli systemem MS-DOS dla PC od IBM. Firma Billa Gatesa i Paula Allena miała jednak znacznie większe ambicje. Choć pierwszy Windows wprowadził rewolucyjne rozwiązanie - zamiast wpisywania komend jak w MS-DOS, elementy na ekranie wskazywano przy użyciu myszy - nie przyjął się rynkowo. No cóż, miał naprawdę mało funkcjonalności, a wiele z nich ograniczało to, że prawa autorskie do nich miało Apple. A przynajmniej tak twierdziło. I tak choćby w produktach Microsoftu poszczególne okna mogły być ułożone wyłącznie sąsiadująco, nie mogąc na siebie nawzajem nachodzić. Windows nie miał też kosza na niepotrzebne pliki - oba rozwiązania blokowała firma Steve'a Jobsa. Dopiero po podpisaniu z Apple umowy licencyjnej Microsoft mógł zacząć pracować nad bardziej przyjaznymi dla użytkowników rozwiązaniami.

Dzięki temu, ale także dzięki dołączeniu aplikacji z Excelem i Wordem, kolejna wersja Windowsa z 1987 roku wreszcie zaczęła się sprzedawać. Choć system miał zaledwie (na ówczesne czasy to oczywiście nie było wcale tak mało) 1 megabajt pamięci operacyjnej, to zaczęły się pojawiać pierwsze zewnętrzne programy na czele z Adults PageMaker właśnie pod Windowsa. Wciąż jednak nie była jasna sytuacja z Apple, które tak wersję 2.03 jak i potem 3.0 mocno zwalczało przed sądami. Twierdziło bowiem, że nachodzące na siebie okna oraz inne cechy wyglądu i zachowania się środowiska operacyjnego były kopią opracowanego przez nią systemu operacyjnego dla komputerów Macintosh. Procesy trwały aż do 1989 roku, gdy ze 189 patentowych zarzutów sąd oddalił aż 179. 

Jobs doskonale widział, jak potężną konkurencją dla jego Macintoshy jest rozbudowa systemu, dzięki któremu coraz popularniejsze stawały się komputery PC. Premiera Windowsa 3.0 z 1990 roku, która okazała się już prawdziwym komercyjnym sukcesem (w ciągu dwóch lat sprzedał się w ponad 10 mln kopii!), wyraźnie wskazała, że nadchodzi era komputerów osobistych.

W 1992 roku pojawiła się poprawiona wersja 3.11, w tym po raz pierwszy polska wersja językowa oraz środowisko Windows for Workgroups, które umożliwiło pracę w ówczesnych sieciach lokalnych peer-to-peer. Microsoft zaliczył kolejny rynkowy sukces, bo wersja ta w ciągu dwóch pierwszych miesięcy sprzedała się w zawrotnej ówcześnie liczbie 3 mln egzemplarzy, a w telewizji pojawiła się pierwsza reklama Windowsa.

"Start"

Niemal równolegle z wprowadzeniem tej wersji oprogramowania Microsoft podjął prace nad jej następcą, ochrzczonym nazwą kodową Chicago. Dział marketingu przyjął dla Chicago nazwę Windows 95. System pokazany światu w 1995 roku całkowicie potwierdził dominację Microsoftu. - Jako pierwszy pozwalał prowadzić rzeczywistą pracę wielozadaniową, na kilku jednocześnie otwartych oknach. To w tym systemie po raz pierwszy zadebiutowały kultowe elementy interfejsu Windows, takie jak przycisk "Start", pasek zadań czy ikona "Mój komputer". Dzięki zastosowaniu technologii Plug and Play system sam wykrywał podpięty sprzęt i prosił użytkownika o sterowniki do niego, dzięki czemu proces instalacji nowych urządzeń trwał raptem kilka chwil - opowiada Tomasz Papierniak z działu Windows w polskim oddziale Microsoft.

Zresztą Microsoft zrobił wiele, by jego premiera była wydarzeniem. W telewizjach pojawiła się reklama z kawałkiem "Start Me Up" w wykonaniu The Rolling Stones, a Wielkiej Brytanii dziennik "The Times" był rozdawany za darmo - Microsoft zapłacił wydawcy za wszystkie egzemplarze. 

Charakterystyczny odgłos uruchamiania Windowsa 95 pamiętamy do dziś. Nic dziwnego - wyszedł on spod ręki Briana Eno, legendarnego twórcy ambientu w muzyce. Wszystko razem dało niezły komercyjny wynik: w ciągu pierwszych kilku tygodni sprzedaje się w 7 milionach kopii, a Microsoft rezygnuje z wydania wersji 96, zamiast tego szykując na za niemal trzy lata kolejną premierę. 

W Windows 98, w którym wprowadzono nowe szybsze sterowniki, obsługę płyt DVD oraz nośników USB, pojawia się też pasek "Szybkie uruchamianie", który gromadzi najczęściej uruchamiane programy bez potrzeby szukania w menu "Start" lub na pulpicie. Ale równocześnie podjęto kontrowersyjną decyzję integracji Internet Explorera z interfejsem użytkownika oraz menedżerem plików systemu.

Tak daleko posunięte praktyki monopolizujące pozycję Microsoftu były przyczyną procesu "Stany Zjednoczone kontra Microsoft", w którym oskarżono Microsoft o wykorzystywanie dominującej pozycji na rynku komputerów PC do promowania własnych produktów innych kategorii.

Jeszcze w trakcie sądowej batalii gigant z Redmont kontynuował prace nad kolejnymi rozwiązaniami, które miały ugruntować jego pozycję. Podjęto decyzję, że Windows 98 będzie ostatnim opartym na leciwym MS-DOS-ie. 

Nowe Mellenium 

W Windows 2000 pojawił się Windows Media Player, za to zabrakło sterowników do coraz popularniejszych skanerów i drukarek. Ten błąd poprawiono w Windowsie Me (Millenium Edition), który na rynku pojawił się pod koniec 2000 roku. Mimo to ta wersja Windowsa okazała się być pierwszą, którą użytkownicy przyjęli dosyć chłodno. Do tego stopnia krytykowano go za małą stabilność i brak programów DOS-owych, że prześmiewczo nazywano go "Mistake Edition" (błędne wydanie). 

Gigant z Redmont szybko zastąpił go więc Windowsem XP. - Skrót "XP" widniejący w nazwie systemu to nawiązanie do słowa "eXPerience", oznaczającego "doświadczenie" oraz "doznanie". XP pojawił się w październiku 2001 roku i stanowił kombinację doświadczeń znanych z linii systemów operacyjnych skierowanych do użytkowników domowych oraz profesjonalistów. W nowej edycji "okienek" usprawniono stabilność i efektywność systemu, umożliwiając użytkownikowi wykonywanie wielu operacji w tym samym czasie oraz przetwarzanie większej liczby danych jednocześnie - opowiada Papierniak.

To okazało się być kluczem do sukcesu, a Windows XP był najdłużej oferowaną wersją systemów operacyjnych Microsoftu – na rynku obecny był od roku 2001 aż do 2007. A przez pierwszych pięć lat sprzedał się w ponad 400 mln egzemplarzy.

Microsoftowi udała się też jego reklama nawiązująca do pierwszego spotu z 1985 roku. Steve Ballmer, czyli dyrektor generalny Microsoft, zachwalający nowy system naprawdę miał dar przekonywania: 

Za to w drugim spocie wykorzystującym hit Madonny "Ray of light" trzeba było zmienić hasło reklamowe z "Prepare to fly" (czyli "Przygotuj się na lot") na "Yes you can" ("Tak, możesz"). Po zamachach z 11 września 2001 roku konotacje z lotami wciąż nie były dobrze widziane.

Początek zjazdu

To, co wydarzyło się później, okazało się jednak pasmem porażek Microsoftu. W 2003 roku Unia Europejska nałożyła na firmę Billa Gatesa grzywnę w zawrotnej wysokości 497 milionów euro za niewłaściwe praktyki wymierzone w konkurencję. Jakby tego było mało Microsoft musiał też stoczyć sądową batalię z AOL Time Warner, która oskarżyła firmę Gatesa o zniszczenie przeglądarki Netscape. Sprawa zakończyła się koniecznością zapłaty 750 milionów dolarów AOL Time Warner.  

Po tej fali problemów Microsoft chciał zaskoczyć rynek nowym, świeżym produktem, czyli wydaną w 2006 roku Vistą.

W założeniu Windows Vista oferował naprawdę nową jakość: szczelniejsze mechanizmy zabezpieczające, wprowadzając między innymi kontrolę konta użytkownika w miejsce uruchamiania komputera z domyślnie ustawionym kontem administratora, funkcję szyfrowania dysków BitLocker oraz zaawansowaną kontrolę użytkownika zapobiegającą działaniu szkodliwego oprogramowania. Tyle teorii. W praktyce Vista nie była dobrym produktem. Uruchamiała się i działała wolniej niż XP, miała sporo błędów i była po prostu nieprzyjazna w użytkowaniu. 

Wprawdzie szybko wydano do niej poprawiające wydajność dodatki, ale sprzedaż systemu Microsoftu zaczęła gwałtownie spadać. A w tym samym czasie sukcesy zaczął odnotowywać Apple ze swoimi McBookami i systemem iOS. Nie pomogły nawet reklamy, w których przeciwstawiano normalnych, różnorodnych, łamiących stereotypowy obraz użytkownika PC ludzi w kontrze modnym, hipsterskim Macom. 

To był moment, w którym założyciel Microsoftu Bill Gates zdecydował się przejść na emeryturę i przekazał pałeczkę rządzenia korporacją w ręce Steve'a Ballmera. 

PC vs. Mac 

Era Ballmera okazała się być próbą odrobienia strat w stosunku do coraz popularniejszych Maców i intuicyjnego, prostego w obsłudze IOSa. Takie zadanie postawione było przed Windows 7 z 2009 roku, jak i Windows 8 z 2012 roku. Windowsa 7 Jeszcze przed wprowadzeniem na rynek w wersji beta testowało ponad 8 milionów użytkowników na całym świecie. Siódemka wprowadziła nowy sposób pracy z oknami programów (przeciąganie, podgląd), a także obsługę przy użyciu ekranu dotykowego.

Jeszcze bardziej rewolucyjny pod względem intuicyjności był Windows 8. W nim zadebiutował ekran startowy z kafelkami oraz sklep z aplikacjami dostępny bezpośrednio z poziomu ekranu startowego. - "Ósemka" uruchamiała się w zawrotnym tempie… ośmiu sekund. Wszystko dzięki zastosowaniu tzw. hybrid boot, czyli technologii zapisującej tylko niektóre z danych wymaganych do rozruchu z dysku, co pozwalało znacząco przyspieszyć start systemu - zachwala Tomasz Papierniak.

Dziś, jak szacuje firma analityczna NetMarketShare, system autorstwa programistów z Redmond zainstalowany jest na ponad 90 proc. pecetów na świecie. W Polsce zaś według statystyk gemiusRanking działają na nim niemalże trzy na cztery komputery.

Tuż przed debiutem najnowszej wersji systemu - Windows 10 - Microsoft przekonuje, że szykuje rewolucję. - To ma być pierwszy system od tej firmy udostępniany użytkownikom całkowicie bezpłatnie. Aktualizację do Windows 10 mogą przeprowadzić u siebie posiadacze Windows 7 oraz Windows 8.1, a w niedalekiej przyszłości także właściciele większości urządzeń mobilnych Windows Phone 8.1. Wystarczy, że przed 29 lipca 2015 zarezerwują swoją kopię systemu na komputerach, o której zostaną powiadomieni dzięki usłudze "Uzyskaj system Windows 10" wyświetlającej się w zasobniku systemowym - dodaje Papierniak.

Windows 10 ma być ostatnim systemem z rodziny Windows. To wprawdzie nie oznacza, że Windowsy się na nim skończą, bo ma być rozwijany i automatycznie aktualizowany. Ewidentnie oznacza to koniec pewnej ery. Owszem, "10" ma być także systemem na urządzenia mobilne, ale czy je podbije - to akurat jest wątpliwe.

Przed kilkoma dniami Satya Nadella, CEO Microsoftu, ogłosił, że korporacja będzie ograniczała swoją produkcję na smartfony. Wprawdzie oficjalnie mówiono o "restrukturyzacji" i "zmianie kursu", ale nie ma się co oszukiwać Microsoft musi go zmieniać, bo na tym rynku walkę niestety póki co przegrał. Użytkownicy smartofów i tabletów choć do Windowsa mogą mieć sentyment, to masowo wybierają urządzenia działające na Androidzie lub iOS.