Google obiecuje, że Oreo będzie działało szybciej i będzie bezpieczniejsze - poprawki, łatające dziury w systemie mają się bowiem pokazywać znacznie częściej i szybciej, niż w poprzednich wersjach.

Firma zapowiada też usprawnienie zarządzania aplikacjami - część funkcji programów będzie dostępna, zanim aplikacja ściągnie się na nasz telefon. Będzie też można zdecydować o ilości danych, które może wysłać dana apka, co oszczędzić ma zarówno baterię telefonu, jak i limit transferu danych. Oreo przyniesie też nowy system powiadomień, przypominający tę z iOS  9.

Ciekawostką jest za to - znana z YouTube'a opcja Picture-in-Picture - w razie przełączania się na aplikację z programu, odtwarzającego film, nasze wideo całkowicie nie zniknie, a zostanie zmniejszone do niewielkiego okienka w rogu.

Kiedy zobaczymy wszystkie możliwości Oreo? Na razie nie ma jeszcze oficjalnego rozkładu aktualizacji. Na pewno najpierw system trafi na Nexusy i Pixele oraz inne telefony z czystą wersją Androida. Właściciele modeli, na których producent wgrał swoją autorską nakładkę będą musieli dłużej poczekać.