Jeszcze w trakcie emisji wtorkowego serwisu informacyjnego telewizji Channel 4, która wraz z gazetą "The Observer" i "New York Timesem" ujawnia nieprawidłowości, jakich mogła się dopuścić Cambridge Analityca, zarząd firmy poinformował o zawieszeniu prezesa ze skutkiem natychmiastowym na czas prowadzenia "pełnego i niezależnego" śledztwa wewnętrznego.

"Zdaniem zarządu nagrane potajemnie komentarze Nixa i inne oskarżenia (pod jego adresem) nie reprezentują wartości i działań firmy, a jego zawieszenie jest wyrazem powagi, z jaką patrzymy na te naruszenia (zasad)" - napisano w oświadczeniu.

W poniedziałek kanał Channel 4 News wyemitował nagrane z ukrycia rozmowy reportera stacji z czołowymi postaciami w Cambridge Analytica, w tym m.in. z Nixem oraz dyrektorem zarządzającym spółki zależnej Cambridge Analytica - CA Political Markiem Turnbullem; z nagrań wynika, że firma proponowała potencjalnym klientom usługi polegające na szantażowaniu politycznych rywali i rozpowszechnianiu fałszywych informacji, aby zniszczyć ich reputację.

Nix tłumaczył m.in., że oprócz wyszukiwania kompromitujących informacji o politycznych rywalach firma jest także w stanie przeprowadzić pokazowe próby działań korupcyjnych, które byłyby nagrane ukrytą kamerą i opublikowane w internecie, a nawet zastawić pułapki przy udziale prostytutek.

We wtorek Channel 4 wyemitowało kolejne nagrania rozmów, w których Nix oraz Turnbull przechwalali się zakresem pracy na rzecz kampanii wyborczej amerykańskiego prezydenta Donalda Trumpa w trakcie wyborów w 2016 roku. Dokładna rola CA w wyborze Trumpa na prezydenta USA nie jest znana, ale firma informuje na swojej stronie internetowej, że "zapewniła kampanii (...) wiedzę ekspercką, która pomogła zdobyć Biały Dom". Zgodnie z oficjalnymi sprawozdaniami za usługi świadczone od czerwca 2016 roku CA otrzymała co najmniej 6,2 mln dolarów.

Prezes Cambridge Analytica ocenił m.in., że kandydat w wyborach jest zawsze "marionetką" swojego zespołu, która "nigdy, nigdy nie jest zaangażowana" w ustalanie szczegółów kampanii.

- My zrobiliśmy całe przygotowanie, wszystkie dane, całą analizę, całe przygotowanie pod kątem określonego wyborcy, całą kampanię cyfrową i telewizyjną - mówił Nix.

Z kolei Turnbull tłumaczył reporterowi Channel 4 - który podał się za potencjalnego klienta - w jaki sposób Cambridge Analytica wykorzystuje inne organizacje do rozpowszechniania negatywnych przekazów o konkurentach politycznych ich klientów.

- My tylko wrzucamy to do obiegu i patrzymy, jak to rośnie; czasem tylko popchniemy trochę tu i tam, żeby nabrało kształtów. Te rzeczy przenikają do społeczności internetowej i rosną, bez użycia żadnej marki - więc nie da się tego nikomu przypisać ani znaleźć źródła - mówił.

Wcześniej w niedzielnym wydaniu "Observera" ujawniono, że firma prawdopodobnie naruszyła prawo, pozyskując i wykorzystując w celach komercyjnych dane dotyczące nawet 50 milionów osób zarejestrowanych na Facebooku (ok. 1/3 wszystkich użytkowników w Ameryce Północnej), które były następnie wykorzystywane w celu przewidywania ich decyzji wyborczych i wpływania na nie w kampanii prezydenckiej w 2016 roku.

- Użyliśmy Facebooka do pozyskania milionów profili osób, a następnie zbudowaliśmy modele, które wykorzystywały to, co o nich wiedzieliśmy, i ich wewnętrzne demony (w celu tworzenia skutecznych przekazów politycznych). To był fundament, na którym zbudowano całą firmę - powiedział w rozmowie z "Observerem" były szef działu badań CA, Chris Wylie.

W 2015 roku prawnicy Facebooka poprosili o usunięcie zdobytych w niewłaściwy sposób danych, ale - jak wynika z informacji "Observera" - pomimo tego wciąż istnieje wiele kopii bazy danych, które pozostają w użyciu.

Oddzielne śledztwo ws. możliwego naruszenia prawa zapowiedziała także brytyjska komisarz ds. informacji (odpowiednik polskiego Generalnego Inspektora Ochrony Danych Osobowych) i parlamentarna komisja ds. cyfryzacji, mediów, kultury i sportu, która wezwała we wtorek prezesa Facebooka Marka Zuckerberga do złożenia przed posłami wyjaśnień na temat działalności Cambridge Analytica.