Amerykańskie miasto sparaliżowane po ataku ransomware. Urzędnicy przesiedli się na maszyny do pisania

Matanuska-Susitnato miasto w obszarze metropolitarnym ANchorage, któe zostało zaatakowane przez złośliwe oprogramowanie. Sparaliżowana została cała kluczowa miejska infrastruktura komputerowa. Nie działąły komputery, maile i telefony. URzędnicy nie czekali jednak, aż informatycy naprawią sytuację, tylko zakasali rękawy i wrócili do starych metod pracy.

wróć do artykułu
  • ~myśleć,
    (2018-08-06 14:46)
    U nas maszyny powyrzucano........
  • ~Zuzia K.
    (2018-08-06 16:30)
    I to jest przestroga. Po porządnym impulsie elektromagnetycznym wrócimy do epoki brązu (o ile nie gorzej). Nie będzie prądu elektrycznego, ergo nie będą działać windy, pociągi, wodociągi, kanalizacja, komunikacja miejska i indywidualna (jak zatankować ?), telefony, radiokomunikacja, radio, TV, szpitale, żłobki, hotele, giełda, kasyna - i w ogóle nic (nawet lodówki i ekspresy do kawy). Jak już dostaniesz się człowieku na piechotę na swoje 12-te piętro i skorzystasz z WC, to zbiornik się nie napełni ponownie, zaś piwnice i parter zaleje szambo. Bez prądu dziś nie ma życia. A w Korei Północnej już ćwiczą atak na system informatyczny USA (paraliż systemu energetycznego). Mają niezłe osiągnięcia … . Tommorow belongs to them … .
  • ~[\/].[|-|]
    (2018-08-06 17:44)
    EMP nie jest az takim problemem bo mozna projektowac urzadzenia i instalacje tak by wytrzymaly EMP . Co do reszty - wystarczy po prostu oddzielic fizycznie intranet od extranetu i po klopocie, zablokowac porty USB i zrobic pare innych rzeczy ktore zadbaja o rzeczywiste bezpieczenstwo.
  • ~Gg
    (2018-08-06 18:16)
    Na linuksa by się przesiedli
  • ~tst
    (2018-08-06 20:24)
    Niestety, użytkownicy jak w większości firm i urzędów są niedouczeni i mają za duże przywileje w systemach IT. Przesiadka na maszyny do pisania to nie jest rozwiązanie. Może zaczną pisać gęsim piórem maczanym w inkauście?
  • ~Tadek
    (2018-08-09 21:11)
    ANchorage, któe, działąły, URzędnicy Zrobic takie CZTERY karygodne bledy w trzech zdaniach, to chyba rekord nie do pobicia.... Ale wstyd - jeszcze wiekszy !!! Tak nam rosnie nowa "kadra pisarczykow", bo na pewno nie dziennikarzy.....
  • ~Kwadratowe jajo
    (2018-08-13 08:44)
    Kiedyś redakcje zatrudniały po prostu korektora i takich dziadowskich błędów nie było. Dziś jest pewnie wiceprezes do spraw wielkich i małych liter w przestrzenie międzydyskowej i w strefie targetu i błędy są, jak byk!

Może zainteresować Cię też: