Nexus 4 designem się nie wyróżnia - owalne rogi, dookoła którego znajdziemy chromowaną ramkę (która łatwo się rysuje). Z tyłu mineralizowane szkło z ciekawą fakturą, przypominającą hologram. Z lewej strony telefonu znajdziemy przyciski sterowania głośnością i klapkę karty MicroSim. Z prawej zaś znajdziemy przycisk blokady. Słuchawki podłączymy do Nexusa z góry, a na dole smartfonu jest gniazdo ładowarki, a główne przyciski są dotykowe i widać je dopiero po wyłączeniu blokady. Całość wygląda całkiem ładnie, choć ci, którzy spodziewali się fajerwerków mogą się rozczarować.

Pod maską znajdziemy czterordzeniowy procesor Qualcomm, taktowany zegarem 1,5 gHz. Do tego dwa gigabajty pamięci RAM i (w wersji testowanej) 12 GB miejsca na aplikacje. Dodatki jak aparat, moduł GPS, Bluetooth i WiFi to oczywiście standard - telefon nie potrafi za to skorzystać z LTE.  Całość pod kontrolą Androida 4.2.2.

Ekran o przekątnej 4,7 cala i rozdzielczości 1280x768 pikseli ma matrycę IPS. Kolory są odwzorowane realistycznie i nie są tak przesycone, jak w przypadku komórek konkurencji. Kąty widzenia, jak przystało na IPS są w porządku. Jedyny problem to automatyczne ustawienie jasności - w słoneczne dni, by zobaczyć coś na ekranie komórki, trzeba mocno podkręcić jasność.

Sam telefon działa niezwykle szybko. Czysty Android, który nie jest spowalniany wszelkimi udziwnieniami, które na swych telefonach instalują producenci, wreszcie pokazuje pazurki. Nie ma problemu z przewijaniem pozycji w menu, gry i programy działają bez zadyszki. Nie przeszkadza też brak wszelkich nakładek - wszystko, co nam potrzebne i tak znajdziemy w sklepie z aplikacjami.

Bateria nie należy do najmocniejszych - przy maksymalnej jasności, włączonym WiFi, Bluetooth, ciągłym korzystaniu z internetu i oglądaniu filmów, bateria padnie po pięciu godzinach. Jeśli zaś mniej korzystamy z energożernych aplikacji, to prądu wystarczy na 14 godzin rozmów. Oczywiście, zgodnie z nową modą, akumulatora niestety nie możemy wymienić.

Teraz rzecz najfajniejsza. Za Nexusa nie trzeba zapłacić fortuny. Nowy telefon w wersji z 8GB miejsca na dane kosztuje zaledwie 1400 złotych, a wersja 16GB jest o sto złotych droższa. Owszem, nie dostaniemy za te pieniądze telefonu Bonda, nie będzie to też komputer z ośmiordzeniowym procesorem i masą nakładek producenta. Nie ma też mowy o takich gadżetach, jak śledzenie ruchów gałki ocznej. W zamian za to dostajemy szybki smartfon ze świetnym ekranem i najnowszą wersją Androida. Lepszego budżetowego telefonu nie znajdziecie. A nawet, jeśli rozważacie zakup droższej komórki, to lepiej kupić Nexusa, a różnicę przeznaczyć na coś innego.