Obowiązujące w Polsce opłaty reprograficzne od urządzeń elektronicznych i nośników należą do najniższych w Europie. Jako że pomysł ZAiKS-u popierają inne organizacje - Stowarzyszenie Artystów Wykonawców Utworów Muzycznych i Słowno-Muzycznych i Związek Producentów Audio-Video - postanowiliśmy sprawdzić, jakie opłaty obowiązują w innych krajach naszego kontynentu.

I faktycznie odbiegają one od tych w Polsce. Za przykład mogą posłużyć komputery PC. O ile w Belgii opłata reprograficzna od tego urządzenia to 0 euro, to już w Chorwacji – 0,79 euro, na Litwie – 5,80 euro, w Rosji – 1 proc. ceny, Turcji – 0,5 proc., na Łotwie 2,85 proc., a w Holandii – 5 euro. W naszym kraju jest ona obecnie na poziomie 0 proc. Opłatę pobiera się na razie za komputerowy dysk twardy - 1 proc., czy nagrywarkę komputerową płyt HD DVD lub Blu-Ray – 1,89 proc. W efekcie, jak mówią eksperci ZAiKS-u, w Polsce wpływy z tytułu opłaty wynoszą 1,7 mln euro rocznie. Dla porównania we Francji jest to 190 mln euro, a w Niemczech 200 mln euro.

Innym powodem, dla którego ZAiKS zaproponował nową tabelę opłat, jest postępujący rozwój technologii zapisu. Tracą na tym autorzy i wytwórcy, którzy nie otrzymują godziwej kompensaty za swoje dzieła.

>>> Dżej Dżej z Big Cyc: Popieram podatek od smartfonów. Artyści muszą z czegoś żyć

Tymczasem jak wyliczył Związek Importerów i Producentów Sprzętu Elektronicznego i Elektrycznego (ZIPSEE) wejście w życie nowej tabeli opłat od urządzeń elektronicznych i nośników spowodowałoby napływ z tego tytułu dodatkowych 320 mln zł wpływów. - W największym stopniu kwota ta byłaby zasługą wprowadzenia opłat na zupełnie nowe sprzęty jak aparaty fotograficzne czy telefony - wyjaśnia Michał Kanownik z ZIPSEE.

Jak wylicza, rynek telewizorów, kamer, aparatów fotograficznych, telefonów, komputerów stacjonarnych i przenośnych oraz zestawów kina domowego, czyli tych urządzeń, które po raz pierwszy miałyby być objęte opłatą, wart jest w sumie prawie 19 mld zł. Opłata pobierana od każdego z tych urządzeń miałaby sięgać od 1 do 2 proc.

Zdaniem Tomasza Sianowskiego z biura ZAiKS, SAWP, ZPAV ds. czystych nośników, projekcja rzekomych aktualnych i ewentualnych przyszłych wpływów z opłat zadeklarowana przez ZIPSEE, w bardzo daleki sposób odbiega in minus od rzeczywistości wynikającej z wpływów aktualnych z tytułu opłat w stosunku rocznym, jak i wpływów prognozowanych po ewentualnej zmianie rozporządzenia.

Wywołany przy okazji zmian szum zwrócił uwagę na jeszcze jeden istniejący w Polsce problem. A jest nim brak wiedzy na temat opłat reprograficznych i wynikających z tego konsekwencji dla konsumentów, przedsiębiorców oraz wytwórców. Zmienić ma to najnowszy pomysł ZIPSEE oraz Polskiej Izby Informatyki i Telekomunikacji (PIIT). Rozpoczęły one kampanię społeczną KupujeKopiuje.pl, której celem jest nie tylko popularyzacja wiedzy na temat opłat, ale też wywołanie dyskusji na temat tego, jak powinni być wynagradzani twórcy wobec rozwoju technologii oraz nowych sposobów dostępu do utworów i korzystania z nich.

- Naszym zamiarem jest maksymalne skrócenie i uproszczenie procesu wypłat dla autorów i twórców. Szczególnie, że dysponowanie zebranymi środkami przez niektóre organizacje nie jest obecne takie jak powinno - dodaje Michał Kanownik.

Przykładem może być Stowarzyszenie Zbiorowego Zarządzania Prawami Autorskimi Twórców Dzieł Naukowych i Technicznych KOPIKOL. Na jego rachunku na koniec 2012 r. pozostawało 27 mln zł. Tymczasem w ubiegłym roku wielkość wypłaty na rzecz twórców, artystów, wydawców i producentów wyniosła 233,3 tys. zł.

Kampania ma też na celu zwrócenie uwagi, że nie wszyscy przedsiębiorcy wiedzą o obowiązku uiszczania opłat na rzecz twórców. Z tego powodu wiele pieniędzy nie trafia na konta organizacji zbiorowego zarządzania.