Devil's Canyon to odpowiedź Intela na zarzuty użytkowników komputerów, że wcześniejsze wersje procesorów Haswell mocno się grzeją i słabo się podkręcają. 4790K wyposażono więc w lepszy materiał termoprzewodzący, zwiększono częstotliwość do 4,0 GHz (4,4 z włączonym turbo), podniesiono TDP do 88W i dodano wirtualizację. Razem z nim światło dzienne ujrzał chipset Z97. Tu z kolei (zachowując tę samą podstawkę, co jest rzadkością u Intela), zmieniono trochę wygląd UEFI, jak też dołożono obsługę dysków M2. Producenci płyt głównych użyli też lepszego kodeka dźwiękowego Realtek - 1150.

Płyta główna jest w schemacie kolorystycznym czerni i ciemnego złota. W okolicach gniazda procesora jest wystarczająco dużo miejsca, by zainstalować potężne sytemy chłodzenia. Między gniazdami PCIex16 (x8/x8 przy dwóch kartach graficznych) zachowano dwa sloty odstępu, co ułatwi chłodzenie kart w trybie Crossfire/SLI. Z tyłu (w wersji WiFI) oprócz 4 portów USB 3.0, dwóch USB 2.0 a także łącz zintegrowanej karty graficznej i portu Ethernet znajdziemy także gniazda podłączenia modułu WiFi. 

Paczka oprogramowania, dołączona do płyty jest przemyślana. Dostajemy programy do zdalnego zarządzania komputerem, a także aplikację umożliwiającą strumieniowe przesyłanie danych na urządzenia w sieci domowej. Aplikacja działa łatwo. Najpierw pokazujemy jej, w którym katalogu mamy filmy, muzykę i zdjęcia, potem po uruchomieniu telewizora,nasze urządzenie (zarówno przez WiFi, jak i Ethernet) powinno od razu znaleźć serwer multimediów - wszystko odbyło się szybko i sprawnie.

Panel sterowania pod systemem Windows to ulepszona, trzecia odsłona Asus AI Suite. Jest łatwa w obsłudze i bardzo przejrzysta. To wreszcie pierwszy program, który potrafi porządnie, automatycznie podkręcić procesor Testowany CPU osiągnął 4,6 GHz (przy ustawianiu ręcznym, udało mi się osiągnąć 100 MHz więcej). Napięcie też ustawił całkiem sensowne, więc mniej zaawansowani użytkownicy mogą spokojnie przyspieszyć swój procesor.

Układ dźwiękowy jest przyzwoity. Porównując jego działanie z Kave XTD 5.1 (czyi jednego z najlepszych zestawów słuchawkowych z dźwiękiem przestrzennym), nie zauważyłem żadnych różnic na niekorzyść Realteka. Dobrze działa też nagrywanie dźwięków - na TeamSpeak nie było problemów ze zrozumieniem mowy. To oznacza, że nie trzeba już (o ile nie jesteśmy audiofilami, czy nie zajmujemy się zawodowo dźwiękiem) kupować dodatkowej karty dźwiękowej.

Moją ulubioną funkcją jest z to coś, co nazywa się Asus Fan Xpert. Ustawia ona automatycznie profil wentylatorów, podłączonych do płyty głównej, w zależności od temperatur i stopnia wykorzystania procesora. Potrafi też sobie poradzić także z wentylatorami nie wyposażonymi w inteligentny kontroler obrotów (PWM) - po prostu dozuje wtedy napięcie i odpowiednio przyspiesza bądź zwalnia łopatki wiatraków. Efekt? Całkowicie bezgłośny komputer, gdy przeglądamy internet czy oglądamy filmy.

No właśnie, mówiąc o temperaturach. 4790K, mimo ulepszonego materiału TIM jest gorący. Chłodzenie, które wystarczało do chłodzenia 2500K podkręconego do 4,3 GHz, tu nie daje rady. Niepodkęcony procesor chłodzony Xigmatek DarkKnight osiąga 80C. Przy podkręceniu do 4,6 GHz temperatura skacze do 86C. Niestety, Devil's Canyon wymaga albo czegoś tak potężnego jak Noctua DH15, albo wody - w wersji All in One, czy własnej pętli. Po instalacji Neptona 280L, temperatury spadły do 60C przy 4,6 GHz. Pobór prądu? 4790K jest bardziej żarłoczny, niż 4770K. Po pokręceniu do 4,6 GHz pobiera 150W, a w wersji stockowej 122W (co i tak jest dużo bardziej oszczędne niż wynalazki AMD)

Jak procesor wypada w grach? Przy karcie graficznej XFX 290X Black Edition w Uningine Heaven procesor wykręcił 44 FPS, w "Hitman: Absolution" 38,5 FPS i 42 FPS w "Sleeping Dogs" (rozdzielczość 2560x1440)

Podsumowując: 4790K to platforma dla tych, którzy nie chcą wydawać fortuny na Haswell-E, nie wykorzystują komputera do wymagającej pracy (typu rendering i kodowanie wideo) i nie będą budować potwora do gier z trzema-czterema kartami graficznymi. Jeśli ktoś ma 4770K to wymiana nie ma zbytnio sensu - korzyści będą znikome. Jeśli jednak ktoś przesiada się z czegoś wolniejszego, to tai upgrade zaczyna mieć sens. Dostajemy układ, który bez podkręcenia "chodzi" na 4,4 GHz i praktycznie nie ma gry czy programu, z którym by sobie nie poradził.Dla mniej wymagających użytkowników, którzy nie potrzebują wirtualizacji, jak też dodatkowych sztucznych rdzeni w trybie HyperThreading i są w stanie pogodzić się z lekko słabszymi wynikami w grach Intel przewidział słabszy model - 4690K (tańszy o 400 złotych)

Dobre słowo trzeba też rzec o płycie głównej. Po miesiącu pracy nie napotkałem żadnego problemu. Nic nie gryzie się ze sterownikami. Nie ma problemów z pracą na lekko podkręconym procesorze. System kontroli wentylatorów utrzymuje hałas i temperaturę w ryzach, Oprogramowanie do kontroli komputera dba też, by "wygaszać" procesor - tak, by przy mało wymagającej pracy zużywał mniej energii. Przydaje się też oprogramowanie Asusa - co prawda ze zdalnego dostępu do peceta rzadko korzystam, jednak aplikacja do przesyłania multimediów na telewizor jest dla mnie najlepszą rzeczą dołączoną do płyty.

Jeśli szukamy sensownej płyty - nie za drogiej, na dobrych komponentach, która nadaje się do podkręcenia, a jednocześnie wyposażona jest w moduł WiFi i ciekawe oprogramowanie, to Z97 Pro-Wifi jest bardzo dobrym zakupem.