Philips BDM3470UP to 34-calowy monitor o proporcjach 21:9, matrycy IPS i rozdzielczości 3440x1440p. Design ekranu jest perfekcyjny. W przeciwieństwie do produów konkurencji, Philips jest królem ergonomii. Możemy regulować wysokość i kąty nachylenia monitora. Ruchoma podstawka pozwoli więc tak ustawić ekran, by idealnie dopasował się do naszego biurka. TO duży plus, że w dobie obłędnej pogoni za designem, która często kończy się tym, że monitor ładny, ale po ustawieniu na biurku patrzymy na ekran pod fatalnym kątem, ktoś jeszcze myśli o komforcie użytkownika.

Design też jest bez zarzutu. Cienkie czarne ramki nie przeszkadzają w pracy czy zabawie, aluminiowa nóżka także wygląda dobrze. Jedyne, do czego można się przyczepić to przyciski menu. Jak zwykle są po prawej stronie monitora, na dolnej krawędzi, przez co obsługa menu polega bardziej na szczęściu niż instynkcie, niż na prostocie sterowania. Monitor ma wewnętrzny zasilacz, do tego wyposażony jest w gniazda VGA, DVI, HDMI i DisplayPort. Znajdziemy też hub USB 3.0

Windows 8.1 nie miał żadnego problemu z rozpoznaniem ekranu. Od razu ustawił odpowiednią rozdzielczość i odświeżanie ekranu - przy DisplayPort jest to 59Hz. Fabryczna kalibracja jest całkiem niezła - choć trzeba od razu zmniejszyć kontrast i jasność.

Praca na tym ekranie jest zbawieniem dla tych, którzy używają kilku okien przeglądarki, czy  problemu możemy ustawić trzy pełnowymiarowe okna obok siebie. To znacznie zwiększa komfort i ergonomię. Oczywiście trzeba się przyzwyczaić do rozmiarów tego kolosa. Po kilku godzinach wszystko staje się jednak naturalne i bez problemu da się korzystać z pełni powierzchni ekranowej.

Równie rewelacyjnie wyglądają na tym ekranie gry. Większość nowych produkcji bez problemu obsługuje tę rozdzielczość, więc nie będzie żadnych problemów. Olbrzymie pole widzenia 34" monitora o proporcjach 21:9 sprawia, że takie programy jak Skyrim, Dragon Age czy choćby Shadows of Mordor zapewniają zupełnie inne wrażenia. Człowiek czuje się, jakby grał na ekranie kinowym.

Tego nie da się porównać ze standardowym monitorem. Są jednak pewne problemy - po pierwsze, do bardzo szybkich strzelanek (zwłaszcza w trybie dla wielu graczy) ten monitor sprawować się będzie gorzej niż 144 Hz ekrany na matrycy TN. Owszem, kolory wyglądają dużo lepiej, jednak brakuje płynności rozgrywki i ekran szarpie -- widać to najbardziej, gdy średnia ilość klatek sekundę spadnie poniżej 45.

I to prowadzi do drugiego problemu - by grać w odpowiedniej jakości i przy odpowiedniej ilości klatek potrzeba naprawdę mocnego sprzętu. Przy 970 GTX SLI "Dragon Age: Inkwizycja" w ustawieniach ultra wyciągał "jedynie" 40-45 FPS. Pojedynczy 290X zapewniał z kolei 35 FPS, a 970 GTX 33. Bez Crossfire czy SLI nie ma więc co do tego monitora podchodzić. To z kolei oznacza, że do kosztu monitora trzeba będzie dołożyć około 1500 zł na drugą kartę graficzną.

Cena i data premiery? Na razie wiadomo tylko tyle, że monitor będzie dostępny w pierwszym kwartale 2015. Cena nie jest jeszcze ustalona. Choć prawdopodobnie będzie ona między ceną 34-calowego monitora LG a monitorem 34" AOC, czyli w przedziale 2800-3600 zł. Tanio nie będzie, ale nie łudźmy się - to nie jest sprzęt dla każdego.

Podsumowując. Philips BDM3470UP to świetny monitor. Jego duża powierzchnia ekranowa, rewelacyjne odwzorowanie kolorów, równomierne podświetlenie matrycy sprawiają, że do pracy biurowej, przy obróbce zdjęć czy w programach takich jak CAD czy 3D Studio, ciężko będzie znaleźć coś lepszego. Jest to także dobry ekran dla graczy, choć trzeba pamiętać, że do "zawodowego" grania w Battlefield 4 nie będzie to najlepszy zakup. Jak dla mnie, jest to jeden z najbardziej udanych produktów Philipsa i najlepszy monitor 34-calowy, który trafił do mnie na biurko.