Od chwili, kiedy dwójka moich dzieci odłożyła na bok pieluchy i zaczęła funkcjonować w sposób bardziej świadomy, odpowiadanie na ich pytania pochłania mi lwią część życia. Zauważyłem też pewną prawidłowość: z wiekiem ich pytania stają się coraz bardzie dociekliwe i dłuższe. Odwrotnie niż moje odpowiedzi. Pamiętam, jak dwa lata temu w drodze do szkoły zrobiłem im krótki wykład z ekonomii i wyjaśniałem, dlaczego maliny, które rolnik sprzedaje w skupie za 1,50 zł za kobiałkę, kosztują w sklepie 6 zł za malutki pojemniczek i ile osób musi na tych malinach przy okazji zarobić. Ileż we mnie było spokoju, a w nich czystej ciekawości świata. A teraz? Weźmy chociażby ostatni poniedziałek. - Tato, Natek ma działkę, na niej taki wieeelki dom i jeszcze xboxa kinecta. A dlaczego my nie mamy? - Bo nie. Tyle wystarczy prawda? A i tak czuję, że moja cierpliwość została mocno nadwyrężona.  

Dlatego kiedy usłyszałem pytanie "A dlaczego ten telefon jest taki dziwny i krzywy?", w pierwszej chwili mnie zmroziło. Co powiedzieć. Bo tak? I tyle wystarczy? Nie. Bo skoro Samsung zdecydował się zwiększyć ekran, zakrzywiając go na prawą krawędź, to na pewno przyświecał mu jakiś cel. I na pewno nie chodziło o to, by telefon gorzej leżał w dłoni, albo by użytkownik co chwila przypadkowo włączał coś, czego absolutnie włączać nie chciał.

Idea jest taka. Na bocznym ekranie wyświetlają się: zegar, pogoda, powiadomienia; możemy tam też umieścić najczęściej używane przez nas aplikacje. Opcji ustawień jest mnóstwo. Ekran uaktywniamy, przeciągając palcem w górę i w dół, bez potrzeby włączania ekranu głównego. Przesuwając kciukiem, zmieniamy kolejne panele. To samo zresztą możemy robić przy włączonym ekranie głównym.

Czy dzięki temu bajerowi urósł komfort użytkowania tej słuchawki? Moim zdanie wprost przeciwnie. Komfortowo czuję się wtedy, gdy mogę pewnie trzymać telefon w dłoni. Wielkość Galaxy Note Edge  (5,6 cala) mnie nie przeraża, bo na co dzień używam jeszcze większego aparatu. Ale trzymając go w ręku, odczuwałem stały niepokój. Niepokój, który nie opuścił mnie nawet po dwóch tygodniach użytkowania. Z czego on wynikał? Żeby wyłączyć telefon, musimy sięgnąć do klawisza blokowania, umieszczonego na górnej krawędzi. Nie na prawej, jak w większości telefonów, bo tu prawy bok jest przecież zajęty przez ekran. Trzymając go w jednej ręce, można to zrobić tylko palcem wskazującym. Najczęściej zahaczając przy okazji o panel boczny i aktywując jakąś aplikację. To raz. Dwa - spróbujcie podnieść włączony telefon ze stołu. Jak to robicie? Ja zazwyczaj sięgając palcami za prawy bok... ups, znów się coś włączyło...

To stałe napięcie, taki mały stresik, że zaraz coś dotknę i coś się włączy, na dłuższą metę było dla mnie bardzo męczące. Zresztą nawet bez dotykania ten telefon nie dawał o sobie zapomnieć. Wystarczyło, że usiadłem na chwilę, a już przychodziło powiadomienie: Brak aktywności od pół godziny - może spacer? Jasne, już lecę wyprowadzać telefon do parku. A w weekend pewnie trzeba pojechać go wybiegać za miasto?

Żeby było jasne. Galaxy Note Edge to świetna słuchawka. Robi rewelacyjne zdjęcia w dobrym oświetleniu i bardzo dobre w słabszym, kręci doskonałe filmy, przeglądanie internetu jest szybkie jak błyskawica, a by ogarnąć możliwości ustawień przy odtwarzaniu muzyki, należy ukończyć kurs realizacji dźwięku. Ma też, jak na Note przystało, rysik wraz z jego wszystkimi funkcjami. I całkiem przyzwoitą baterię, która pozwoli na półtora dnia spokojnego użytkowania (włączone wi-fi albo transmisja danych, synchronizacja 3 kont). Jednak pod wieczór dnia drugiego pojawia się tradycyjny już dla tego telefonu niepokój i lepiej szukać ładowarki. Przy przeglądaniu stron albo graniu, które jest niezwykle komfortowe (nie znalazłem tytułu, który spowodowałaby przycięcie telefonu) cudów nie ma - procenty baterii lecą dość szybko. Ale oglądanie filmów - bajka. Nie dość że obraz ostry jak żyleta, to jeszcze dwugodzinny film powoduje spadek baterii ledwie o 15 proc. Radia jednak nie posłuchamy, chyba że internetowego. Telefon, oprócz sporej pamięci wbudowanej (32 gb) ma też slot na kartę pamięci, a baterię można wymienić. Tył jest wykonany z plastiku, który w założeniu miał imitować skórę, choć mnie skóry za nic nie przypominał. Ale kilku zapytanym o to osobom - owszem.

A jakby komuś było mało, to z telefonu może wysłać sms-a, mms-a, a nawet zadzwonić!

Żeby nie było tak różowo. Gdy syn dowiedział się, ile trzeba za niego zapłacić (około 3 tys. zł), rezolutnie stwierdził, że on to jednak wolałby tego Xboxa. A gdy dodałem, że właściwie w tej kwocie starczyłoby też na telewizor, rzucił zabawki, założył buty i już był gotowy do wyjścia do sklepu.

Ta jak to w końcu jest z tym telefonem?

Trochę jak z piękną kobietą/mężczyzną, którą/którego zamierzacie poślubić. Ma wszystko, co trzeba, tylko nie potrafi gotować/wbić gwoździa. Świetnie będzie się prezentować na mieście, olśni wszystkich w towarzystwie. Ale z codziennym użytkowaniem może być problem.