Pewnie zdążyliście się już zorientować, jak nie cierpię podawać tych wszystkich cyferek ze specyfikacji telefonów. Bo jakie znaczenie ma to, czy kamera ma 13, 16 czy 20 megapixeli. Ważne jest, czy robi dobre zdjęcia. A ilość pixeli przekłada się na jakość fotek tylko teoretycznie. Praktycznie zdarza się tak, że telefon z ich mniejszą liczbą robi o niebo lepsze zdjęcia niż ten, który ma ich więcej.

Są jednak sytuacje, w których na cyferki spojrzeć trzeba. Choćby po to, żeby wiedzieć, jaki telefon trzyma się w ręku. Oto Asus wypuścił model Zenfone 2. I chwali się, że to pierwszy telefon z 4 GB pamięci RAM na pokładzie (im jest jej więcej, tym mniejsza szansa, że telefon będzie się zacinał czy spowalniał). Wiele lat temu aparaty z systemem android zaczynały od 250 MB RAM, potem producenci stale jej dokładali i teraz w topowych modelach możemy znaleźć 3 GB. Ale w dzisiejszym świecie nie liczy się ten, kto jest drugi czy trzeci. Pamiętacie hit YouTube'a, krótki filmik, na którym młody chłopak z szaleństwem w oczach i pianą na ustach krzyczy: "Kim jesteś? Jesteś zwycięzcą". Pewnie w życiu nie przypuszczał, że jego pseudomotywację zobaczą szefowie Asusa. I że na nich zadziała! Asus za wszelką cenę zapragnął być zwycięzcą i nim został, stawiając na 4 GB pamięci RAM. Pytanie tylko, po co?

Bo gdy telefon zobaczyła moja córka, stwierdziła, że jest super, bo jest taki... czerwony. Panowie z Asusa, czy wy to słyszycie? Czerwony? Jaki czerwony ja się pytam. On jest super, bo ma 4 GB RAM – chciałem krzyczeć. Jednak po krótkiej chwili zastanowienia musiałem przyznać dziewczynie rację. Rzeczywiście, ten egzemplarz był czerwony. I był ładny. Choć też przy okazji bardzo podobny do LG G3, z charakterystycznymi przełącznikami głośności z tyłu. I tak samo  można go włączyć i wyłączyć przez dwukrotne uderzenie palcem w ekran. Zachwyt w oczach córki zdradzał, że wszystkie podobieństwa nie mają dla niej jednak żadnego znaczenia, i że telefonem  będę się mógł pobawić tylko po 22. Gdy w końcu uda mi się zagonić ją do łóżka.

Korzystając z tego, że w dzień telefon wędrował do szkoły, ja postanowiłem zagłębić się w jego specyfikację. Instrukcja obsługi – tyle mi po nim zostało. Tym razem jednak czytanie cyferek miało sens. Bo okazało się, że mój Zenfone 2 zamiast 4, ma ledwie 2 GB pamięci RAM! Dziwne – o tym w reklamach jakoś nie wspominali. Tymczasem wersji Zenfona 2 jest kilka. Różnią się rodzajami procesorów, ilością pamięci wbudowanej (16/32/64), pamięci RAM (2/4), ekranem, a nawet ilością pixeli w kamerze! Dlatego moja rada –  kupując Zenfona 2, weźcie do ręki pudełko i odwróćcie je do góry nogami. Tam będzie naklejka z milionem cyferek i kodów kreskowych. Nas interesują trzy ostatnie linijki, które będą mówiły, z jakich części poskładano wasz model.

Jeśli traficie – tak jak ja – na jego słabszą wersję, niczym się nie przejmujcie. Bo i tak płynność jego działania jest doskonała. Taka ilość pamięci razem z procesorem firmy Intel, na których używanie zdecydował się Asus, działa idealnie. Gry się nie przycinają, można między nimi swobodnie przechodzić, bo telefon trzyma je aktywne w pamięci, więc nic nie wczytuje się od początku. Wiem, bo córka mi o tym mówiła. Ja za to powiedziałem jej, że to dual sim, czyli że można do niego włożyć dwie karty i zrobić dwa telefony w jednym. Zrobiła wielkie oczy ze zdziwienia, ale gdy z szuflady wyciągnąłem zakurzoną kartę Aero 2 z darmowym internetem, zrozumiała wszystko. O baterii nic mi już nie mówiła, ja zaś pokornie każdego wieczora podłączałem telefon do ładowarki, domyślając się tylko, że był dość intensywnie używany.

Słuchawka jest duża (5,5 cala), ale, jak to mówi młodzież, spokojnie można ogarnąć ją jedną ręką. Wystarczy dwa razy stuknąć w przycisk home, by zmniejszyć cały interfejs i na wielkim ekranie zrobić sobie telefon 3- albo 4- calowy. Sprytne. Sprytnych ustawień jest więcej, m.in. w aparacie fotograficznym. Ale uwaga: jeśli liczycie na dobre zdjęcia, mocno się przeliczycie. Co z tego, np. że są specjalne ustawienia do trybu nocnego, skoro w dzień i to przy dobrym świetle zdjęcia bardzo często wychodzą prześwietlone, z dużą ilością szumów i bladymi kolorami? Spust migawki działa jednak dość szybko, więc umówmy się: dla młodzieży wystarczy.

Podobne zastrzeżenia można mieć do ekranu. Niby wszystko jest ok, ale gdy miałem telefon włączony na automatyczną jasność, obraz cały czas był zbyt ciemny. Dopiero ręczne przesunięcie jasności niemal do maksimum poprawiało sytuację, oczywiście kosztem czasu pracy na baterii. W słoneczne dni lepiej poszukać cienia, bo o komfortowym korzystaniu mowy być nie może.

Na tym jednak kończą się chyba moje zastrzeżenia do Zenfona 2 i w sumie w tym telefonie więcej jest plusów, niż minusów. Jest slot na kartę pamięci, możliwość zabezpieczenia swoich danych i aplikacji hasłem, specjalny tryb dla dzieci i wiele, wiele innych. Jest więc ten telefon aparatem sprytnym, pierwszym z 4 GB RAM (prócz mojego), jednak idealnym na pewno nie. Asusa Zenfone 2 kupicie mniej więcej od 1100 do 1600 złotych w zależności od specyfikacji. Ja osobiście na tańszą wersję tego telefonu bym się skusił. Tyle, że nie dla siebie, ale dla córki. Koniecznie czerwoną.