Smartfon ma 5-calowy ekran IPS, 2 GB pamięci RAM, 16 GB pamięci użytkowej, którą można rozszerzyć kartą SD, 13 Mpx aparat Samsunga, dual SIM, procesor Qualcomm Snapdragon 615 i baterię o pojemności 3050 mAh. Ekran obsługuje różne gesty, m.in. tak popularne wybudzanie dwukrotnym stuknięciem. System to Android 5.0 lollipop, po raz pierwszy z możliwością aktualizacji OTA (smartfon sam zawiadomi nas o możliwej ewentualnej aktualizacji, którą będzie można pobrać przez WiFi, a nie podłączając go do komputera). Będzie dostępny w dwóch kolorach: białym i grafitowym, i na pierwszy rzut oka prezentuje się bardzo dobrze.

Dla mniej zamożnych klientów firma ma dwa budżetowce - MOVE 3 i 4. Za niewielką cenę - 249 zł - dostaniemy 8 GB pamięci wbudowanej, 1 GB pamięci RAM, 5 Mpx kamerę, dual SIM i baterię o mikroskopijnej pojemności 1420 mAh. Na szczęście telefon ma dwie wersje - jedną z systemem android i drugą z mniej prądożernym windowsem.

Podczas efektownej prezentacji Michał Leszek zaprezentował także dwa tablety z systemem operacyjnym Windows 10. To bardzo drogi EDGE 1161 i tańszy EDGE 1160. Ten pierwszy kosztuje 1949 zł, a musimy do niego dokupić jeszcze klawiaturę za 149 zł. Ten drugi - 1199 zł (bez klawiatury). Oba wyglądają bardzo solidnie, mają 11,6-calowe ekrany IPS i baterię o pojemności 9500 mAh. Różni je wnętrze. Droższy ma 4 GB pamięci RAM, 64 GB pamięci wewnętrznej, a napędza go procesor Intel Core M-5Y10c. Tańszy - 2 GB RAM, 64 GB pamięci wbudowanej i procesor Intel Atom Z3736F.

W portfolio firmy znalazła się też cała gama produktów audio - wzmacniacze, kolumny pasywne i aktywne, miniwieże oraz słuchawki. Są także telewizory. Jak tłumaczył Michał Leszek dzięki okrojeniu go ze zbędnych dodatków udało się firmie uzyskać doskonałą cenę. Za 65 cali trzeba zapłacić 3999 zł. A jeśli ktoś będzie chciał, by jego telewizor był smart, firma ma też specjalne przystawki za 269 zł.

Kruger&Matz pochwalił się też telewizyjnym spotem, którego twarzą będzie… tak, Michał Leszek. Jak twierdzi, nie chce, by jego firmę reklamowała osoba znana z tego, że jest znana, która z jej produktami nie ma nic wspólnego, a której trzeba płacić spore pieniądze. Powiedzenie o tym prosto w twarz przybyłym na konferencję celebrytom to wyczyn nie lada. Ale na razie Leszek musi walczyć o to, by marki nie kojarzono z tanimi chińskimi produktami obrandowanymi logo jego firmy. Z tymi przedstawionymi na konferencji, choć też wyprodukowanymi w Chinach, ma na to spore szanse.