Urządzenia Motoroli, choć powszechnie chwalone przez użytkowników, nie okazały się wielkim finansowym sukcesem. Lenovo – po przejęciu od Googla amerykańskiej firmy w 2014 r. - musiało do niej stale dokładać. Skończyło się to uśmierceniem marki kilka tygodni temu. Nie kupimy już więc Motoroli, a Lenovo Moto. Charakterystyczny znaczek pozostaje.
Flagowy Moto X Style, który trafił w moje ręce, to jeszcze produkt Motoroli. I to produkt bardzo dobry. Ale podobnie jak w przypadku jego mniejszych braci – brakuje w nim efektu WOW. Czysty Android i płynne działanie to jednak za mało, by przekonać do siebie rzesze klientów.

Zacznijmy od wyglądu. X Style może się podobać. Wielki, 5,7 calowy wyświetlacz IPS pokryty szkłem w technologi 2,5D (lekkie zakrzywienia na krawędziach). Metalowe ramki i bardzo przyjemne w dotyku, chropowate tworzywo sztuczne na plecach. Tył jest zakrzywiony, dzięki czemu smartfon świetnie leży w ręce – chwyt jest pewny i nie mamy wrażenia, że trzymamy w niej prawdziwego giganta. Z przodu mamy także diodę doświetlającą do selfie i dwa głośniki. To chyba największa zaleta tego telefonu. Nie musimy się martwić, że rzucając go gdzieś na łóżko, nie usłyszymy dzwonka, a jakość muzyki puszczanej z głośników jest wręcz fenomenalna – czysto, głęboko, wyraźnie.

Za płynną pracę odpowiada Snapdragon 808 i wywiązuje się ze swojego zadanie bardzo dobrze. 69858 pkt w AnTuTu Benchmark to świetny wynik, który znajduje potwierdzenie w codziennej pracy. Zacięcia czy chwile zadumy są temu telefonowi zupełnie obce. To zasługa niemal czystego systemu – Androida w wersji 5.1, który mogłem zaktualizować do wersji 6.0. Mogłem, więc to zrobiłem, z nadzieją na wydłużenie czasu pracy na baterii. I tak się stało - zaimplementowany do 6-ki system Doze, odpowiadający za zoptymalizowanie pracy telefonu, działa. Co nie znaczy, że bateria w Moto X Style jest mocnym punktem. Jak to wygląda w praktyce? Przeglądając internet czy oglądając filmy na tak wielkim ekranie, bateria zużywa się bardzo szybko. Za to odkładając telefon, mamy pewność, że nic jej niespodziewanie nie zje. Procenty praktycznie stoją w miejscu. Dobre i to, choć oczywiście chciałoby się, by energii starczało na dłużej. W moim przypadku czas od ładowania do ładowania wahał się od dnia do dwóch – w zależności od intensywności używania smartfonu.

Na bardzo dobrym poziomie stoją też możliwości fotograficzne Moto X Style. Choć używanie aparatu byłoby o wiele milsze, gdyby nie aplikacja, jaką zastosowała Motorola – niestety zupełnie nieintuicyjna. Oto zdjęcia robimy naciskając ekran smartfona (ewentualnie przycisk odpowiadający za regulację głośności). Nie mamy – jak w większości telefonów – przycisku spustu migawki na ekranie. Jak zatem nastawić ostrość – spytacie? Otóż trzeba wysunąć z prawej strony ekranu pierścień z ustawieniami – jest tam wiele opcji, m.in. HDR, samowyzwalacz czy kontrola ostrości i ekspozycji właśnie. Dopiero po jej uruchomieniu na ekranie pojawia się kółko, którym regulujemy ostrość czy jasność zdjęć. Oczywiście można się przyzwyczaić, ale spróbujcie dać komuś aparat, żeby zrobił wam szybko fotografię. Jeśli jednak uda się już okiełznać X Style, to z efektów powinniście być bardzo zadowoleni. Zdjęcia są ostre, wyraźne, ładnie odwzorowują kolory, nie są zaszumione, smartfon dobrze radzi sobie nawet w kiepskich warunkach. Matryce to odpowiednio 21 mpx z tyłu i 5 mpx z przodu – miłośnicy selfie, dzięki diodzie doświetlającej, będą więcej niż zadowoleni.

System to niemal czysty Android z niewielkim dodatkiem Motoroli, dzięki któremu możemy sterować gestami, np. szybkim włączeniem latarki czy aparatu fotograficznego. Pamięć wbudowana to 32 GB, RAM – 3 GB. Producent konsekwentnie nie stosuje diody powiadomień zastępując ją aktywnym ekranem, na którym wyświetlają się informacje o nieodebranych telefonach, powiadomieniach czy mailach. Funkcja przydatna, szkoda tylko, że by uaktywnić ekran, musimy poruszyć telefonem lub zbliżyć do niego rękę – tak czy owak z daleka nie zobaczymy, że przegapiliśmy jakieś połączenie.

GPS działa doskonale, tak samo jak NFC. Rozmowy są bardzo dobrej jakości, także połączenie z Internetem (oczywiście LTE) jest stabilne.

Czego Moto X Style nie ma? Radia, portu podczerwieni i czegoś, co powoli staje się standardem, a z pewnością jest nim w smartfonach flagowych - czytnika linii papilarnych. Ja osobiście najbardziej cierpiałem z braku tego pierwszego, bo lubię posłuchać radia w drodze do pracy, ale najbardziej rażący jest oczywiście brak czytnika, który zabezpiecza zawartość telefonu przed dostaniem się w niepowołane ręce. X Style nie możemy też wybudzić podwójnym uderzeniem w ekran.

Za Moto X Style musimy zapłacić około 2 tys. zł, w zależności od sklepu. Jeśli ktoś jest zwolennikiem czystego systemu Android i chce mieć ostatni porządny smartfon Motoroli - polecam. Urządzenie, choć bez wielkich fajerwerków, powinno nam długo posłużyć.