Podstawowym elementem usługi jest tablet NVIDIA Shield K1. To jeden z najpotężniejszych androidowych tabletów na rynku - wyposażony jest w mocny procesor (A15) o taktowaniu 2,2 GHz oraz 2 GB pamięci RAM. Nie ma absolutnie żadnych problemów z grami, czy aplikacjami - wszystko działa szybko i płynnie. Ekran urządzenia, o przekątnej 8 cali i rozdzielczości 1920x1080 nie oferuje może takiego nasycenia kolorów, jak S-AMOLED Samsunga, ale za to oferuje porządny kontrast, realistycznie oddane barwy - radzi też sobie ze światłem słonecznym. Całość pracuje pod kontrolą Androida 6.0.

Do tego, tablet ten nie kosztuje fortuny - NVIDIA udzieliła brutalnej lekcji paru producentom, którzy swoje urządzenia wstawiają na rynek w zbyt wysokich cenach (choćby Sony czy Samsung) - Shield K1 kosztuje zaledwie 850 złotych, czyli niewiele więcej od słabych gadżetów znanych producentów.

Samo urządzenie to jednak nie wszystko, sercem ekosystemu jest bowiem strumieniowanie gier na tablet. Wystarczy podłączyć urządzenie do sieci WiFi i uzyskujemy dostęp nie tylko do gier androidowych, ale i do tytułów znanych z peceta. Są one bowiem na urządzenie przesyłane z centrów obliczeniowych NVIDII. Firma chwali się, że potrafi zapewnić rozgrywkę w rozdzielczości FullHD i 60 klatkach na sekundę. Sprawdziłem - obietnice faktycznie się sprawdziły. Jeśli podłączymy tablet do szybkiej sieci nie ma absolutnie żadnego problemu z graniem.

Wydawać by się mogło, że NVIDIA stworzyła więc ideał - tablet dla graczy pecetowych, na którym mogą grać wszędzie we wszystko. Niestety nie. Po pierwsze - baza gier jest taka sobie. Te, które dostajemy w ramach abonamentu (10 euro miesięcznie) nie są najnowszymi hitami - owszem, mamy tam serię Batman czy Risen - ale o produktach Electronic Arts czy Ubisoft możemy zapomnieć. Do tego za część tytułów musimy zapłacić ekstra.

I tu pojawia się kolejny problem. Ceny gier są absolutnie niedostosowane do polskiego rynku. Wiedźmin 3 kosztuje bowiem aż 60 euro. Do tego, nawet jeśli już tego nieszczęsnego Wiedźmina mamy kupionego na PC, to na tablecie musimy go kupić po raz drugi (na szczęście w drugą stronę działa to porządnie - gdy kupimy grę na tablet dostajemy kod do ściągnięcia jej na komputer) - brakuje integracji z kontem Steam czy GoG. Kolejnym problemem jest to, że gry streamować możemy tylko na tablet - GeForce Now nie działa na PC.

Podsumowując - z jednej strony mamy rewelacyjny tablet, który w tej cenie jest najlepszym urządzeniem dla ludzi, którzy potrzebują niewielkiego, ale potężnego gadżetu. Z drugiej strony mamy usługę, która  przyniesie rewolucję w graniu. Musi być jednak dostępna na pecetach czy telewizorach, z większą biblioteką i cenami dostosowanymi do polskich realiów. Jeśli NVIDIA będzie potrafiła tych zmian dokonać, to Steam czy inne tego typu platformy będą miały poważnego konkurenta.