Nexusy na zamówienie Googla od 2010 r. produkują różne firmy (HTC, Samsung, LG, Motorola, Huawei). W założeniu miały być świetnymi tak pod względem sprzętowym jak i wykonania smartfonami, które pokazują pełnię możliwości systemu Android. Tyle teoria. W praktyce, choć chwalone za szybkość działania, zawsze borykały się z jakimiś bolączkami. A to ze zbyt słabą baterią, która nie pozwalała nawet na dzień spokojnej pracy, a to ze złej jakości zdjęciami, a to ze zbyt małą ilością pamięci, której nie da się rozszerzyć kartą SD.

Dlatego też Nexusy nie są smartfonami dla przeciętnego Kowalskiego. By być z nich zadowolonym, trzeba wiedzieć, na jakie ograniczenia napotkamy i co dostaniemy w zamian. Co jednak, jeśli telefon trafi w ręce kogoś, kto nie jest specjalnie zainteresowanego najnowszymi technologiami? Po pierwsze będzie on zachwycony ich działaniem. Bo i system wyczyszczony ze zbędnych aplikacji i obciążających procesor nakładek okazuje się stabilnym demonem szybkości. Z tego wynika jednak też drugie zaskoczenie - jego ubogość. Bo aplikacje Googla do odtwarzania muzyki, filmów czy robienia zdjęć nie porażają. Są raczej podstawowym minimum i chcąc uzyskać np. wsparcie dla większej liczby kodeków, musimy poszukać alternatywy na własną rękę. 

Nie inaczej jest z Nexusem 5x. LG dostało za zadanie powtórzenie rynkowego sukcesu Nexusa 5. Spowodowany był on tym, że przy bardzo dobrej specyfikacji i jakości wykonania, zaoferowano cenę nieco niższą niż za topowe smartfony konkurencji. Tymczasem 5x tani już nie jest. Za wersję z 16 GB pamięci musimy zapłacić co najmniej 1600 zł. 32 GB pamięci to koszt niemal 1900 zł. Jest po prostu drogo, a w dodatku producent zdecydował się opakować dobre podzespoły w bardzo nijaki plastik. Z pewnością nie w taki, za który chcielibyśmy zapłacić górę pieniędzy. Na pocieszenie można dodać, że jest on starannie spasowany i nie trzeszczy - dobre i to. Wszystkie niezbędne przyciski znajdziemy pod kciukiem, na prawym boku. Z tyłu obudowy wystaje aparat i zdecydowanie nie jest to dobre rozwiązanie, bo w testowym egzemplarzu obudowa wokół niego była już mocno poobijana, na samym obiektywie także pojawiły się małe rysy. Pod nim, jak we wszystkich już przyzwoitych smartfonach, mamy czytnik linii papilarnych. Działa dobrze - przez dwa tygodnie tylko dwa razy musiałem wbijać PIN, gdyż urządzenie nie było w stanie odczytać odcisku palca. 5,2-calowy ekran IPS full HD (424 ppi) jest świetnej jakości. Podsumowując - telefon nie jest brzydki i źle wykonany, ale powiedzieć o nim "ładny" byłoby jednak nadużyciem.

Więcej braw smartfon zbiera za swoją pracę. W Nexusie 5x zamontowano Snapdragona 808, który działa wraz z 2 GB pamięci RAM. To bardzo dobry wybór, zdecydowanie lepszy niż teoretycznie wydajniejszy Snapdragon 810, który ma jednak problemy z przegrzewaniem się i wysokimi temperaturami. Wynik w AnTuTu Benchmark to doskonałe 61335 pkt, a do płynności czy szybkości telefonu nie można mieć najmniejszych zastrzeżeń. Jeśli ktoś poszukuje w smartfonie właśnie takich cech, to Nexus 5x bez wątpienia będzie dobrym wyborem. Trzeba jednak zaznaczyć, że technologiczny postęp jest bardzo szybki i podobne działanie możemy już znaleźć w wielu smartfonach, także tych sporo tańszych.

Tradycyjnie już nie ma slotu na kartę pamięci, a w wersji z 16 GB pamięci wewnętrznej do użytku mamy ledwie 10 GB. Rozsądniejszym więc wyborem będzie kupno telefonu z 32 GB. Tyle że jest on sporo droższy.

W końcu na niezłym poziomie stoją możliwości fotograficzne Nexusa. Zwłaszcza, że ich użytkownicy od lat narzekali na nie najlepszej jakości zdjęcia. Tymczasem fotografie robione głównym, 12 mpx aparatem, są bardzo dobre. Nie ma problemów z łapaniem ostrości, rejestrowana jest bardzo duża ilość szczegółów, a kolory są naturalne i nieprzejaskrawione. Świetna jest także 5 mpx kamerka do selfie.

Bateria ma pojemność 2700 mAh i starcza na dzień do półtora standardowego używania. Dzięki Androidowi w wersji 6.0.1 i systemowi Doze nie musimy się martwić, że z wygaszonego telefonu niespodziewanie ucieknie gdzieś energia. Ale pod obciążeniem - czy to przy grach, czy nawet przeglądaniu internetu, procenty w baterii lecą dość szybko.

O nieodebranych telefonach czy SMS-ach poinformuje nas dioda powiadomień, teoretycznie po dotknięciu telefonu powinien wybudzać się też ekran, wyświetlając powiadomienia, ale ta funkcja nie działa idealnie.  

Na koniec jedno zastrzeżenie - niby niewielkie, ale dość dokuczliwe. Producent zdecydował się zainstalować w Nexusie 5x najnowsze łącze USB typu C. Dzięki temu telefon ładuje się bardzo szybko, nie musimy się też zastanawiać, którą stroną wetknąć do niego wtyczkę. Niestety w zestawie znajdziemy kabelek, który ma takie łącze… z obu stron. Możemy nim połączyć ładowarkę i telefon, nie damy jednak rady podłączyć go do komputera. By mieć więc szybki dostęp do np. zdjęć, jesteśmy skazani na korzystanie z dysku Google'a. A odpowiedni kabelek musimy sobie kupić sami.

Dwa tygodnie z tym telefonem minęły mi bezproblemowo, ale w powodzi zalewających nas smartfonów rożnych producentów Nexus 5x nie jest pozycją specjalnie interesującą. Choć dobry w wielu, to jednak w żadnej kategorii nie jest najlepszy. A ze względu na jakość wykonania może być rozczarowaniem nawet dla wiernych fanów tej serii.