Microsoft to dziwna firma. Z jednej strony dała nam tak rewelacyjne produkty, jak Windows 7 i Xbox One. Z drugiej strony dostaliśmy takie wpadki, jak telefon Kin czy odtwarzacz Zune. Do której grupy zaliczymy Continuum? Niestety mamy do czynienia z produktem, którego do udanych nie zaliczymy.

Teoretycznie wszystko zapowiadało się idealnie - smartfona podłączamy do specjalnej przejściówki, ją z kolei łączymy z monitorem. Do tego mamy bezprzewodową mysz i klawiaturę i możemy pracować tak, jak na normalnym komputerze. Co więc mogło pójść nie tak? Okazuje się, że wszystko.

Rzecz pierwsza - ze względu na ograniczenia sprzętowo - systemowe można zapomnieć o uruchomieniu każdego programu z pecetowej wersji Windows 10. Możemy odpalić tylko te aplikacje, które dostępne są w sklepie Microsoft. Żeby było ciekawiej, w trybie pełnoekranowym możemy tylko uruchomić programy tzw. "uniwersalne"  - pozostałe nie ruszą na monitorze a jedynie będą działać na ekranie telefonu. Zapomnijcie więc o Facebooku, Instagramie czy aplikacjach Google'a.

To dałoby się przeżyć - jednak sposób, w jaki Continuum działa, całkowicie dyskwalifikuje ten produkt. Procesor telefonu jest za słaby (mimo, że to Snapdragon 810), by napędzić pracę systemu. Wystarczy uruchomić dwie karty przeglądarki i edytor tekstu, by nie dało się pracować. Wszystko zaczyna działać niezwykle powoli i o pisaniu tekstu, czy o przeglądaniu sieci możemy zapomnieć. Jedyne co się da zrobić, to przeglądać sieć na jednej karcie Edge, czy też oglądać film. Microsoft jednak przedstawiał Continuum jako idealne narzędzie dla biznesu, które będzie naszym mobilnym biurem.

Podsumowując - założenia Continuum były świetne. To naprawdę mogło działać i byłoby niezwykle wygodne. Niestety oczekiwania rozminęły się z rzeczywistością. Continuum jest niewygodne do podłączenia - musimy nosić ze sobą dwie ładowarki, klawiaturę, mysz i kilka kabli. Do tego potrzebujemy też dostępu do monitora. Z tym dałoby się żyć, gdyby nie pozostałe wady systemu, które czynią go pomysłem bez sensu.

Może w przyszłości, gdy smartfony staną się potężniejsze, albo gdy światło dzienne ujrzy tajemniczy "Surface Phone" a kable zostaną zamienione na połączenia bezprzewodowe, Continuum stanie się czymś pożytecznym. Na razie jednak trzymajcie się od tego z daleka.